Nowy etap wdrażania AI
Krajobraz legislacyjny bieżącego roku przypomina zagadkę. Z jednej strony, dzień 2 sierpnia 2026 r. ma być dla europejskiego biznesu datą przełomową – momentem, w którym w pełnym zakresie mają zacząć obowiązywać przepisy Aktu w sprawie sztucznej inteligencji (AI Act), podstawowego filaru regulującego tworzenie i korzystanie z systemów AI w Unii Europejskiej.
Zasadnicza część przepisów, która od tego dnia wchodzi w życie, dotyczy systemów wysokiego ryzyka. To pojęcie może zaskoczyć wielu przedsiębiorców, gdyż nie zawsze intuicyjnie jest kojarzone z zagrożeniem. Za rozwiązania wysokiego ryzyka uznano te, które mogą wywierać istotny, niepożądany wpływ na zdrowie, bezpieczeństwo lub prawa podstawowe ludzi (np. poprzez algorytmy wspierające decyzje o zatrudnieniu, edukacji czy dostępie do usług publicznych). Ze względu na skalę potencjalnych szkód, prawo nakłada na nie rygorystyczne obowiązki w zakresie kontroli jakości, zarządzania ryzykiem i stałego nadzoru ludzkiego jeszcze przed wprowadzeniem ich do użytku. Mowa tu m.in. o systemach AI wykorzystywanych w rekrutacji, ocenie pracowników czy podejmowaniu decyzji o awansach i zwolnieniach.
Transparentność jako fundament
Równolegle, od sierpnia 2026 r. AI Act wprowadzi również wymóg czytelnego oznaczania treści wykorzystujących technologię generatywną do tworzenia obrazów, dźwięków czy wideo. W szczególności dotyczy to tzw. deepfake’ów - wygenerowanych lub zmanipulowanych przez AI obrazów i nagrań, które mogłyby niesłusznie zostać uznane za autentyczne.
17 grudnia 2025 r. Komisja Europejska opublikowała pierwszy projekt kodeksu w zakresie oznaczania i etykietowania treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Według projektu, wiarygodna identyfikacja pochodzenia materiałów od AI wymaga zastosowania wielowarstwowego podejścia technicznego. Oczekuje się, że kodeks zostanie sfinalizowany do połowy 2026 roku.
Paradoks sierpnia – między AI Act a „Digital Omnibus”
Precyzyjnie wytyczona ścieżka ku uregulowaniu obszaru sztucznej inteligencji zyskała jednak nieoczekiwany zwrot. Klarowny dotąd scenariusz wdrożeń został poddany w wątpliwość przez zaprezentowany pod koniec 2025 roku projekt tzw. Digital Omnibus. Ta inicjatywa Komisji Europejskiej, mająca na celu uproszczenie przepisów cyfrowych, redukcję obciążeń administracyjnych i eliminację niespójności, które narosły przez lata legislacyjnej nadaktywności UE, wprowadziła stan specyficznej niepewności. Propozycja przesunięcia pełnego stosowania części wymogów AI Act nawet do grudnia 2027 r., stawia zarządy przed trudnym dylematem: dostosowywać się już teraz, czy czekać na ostateczny kształt deregulacji?
Świadome i dojrzałe organizacje, zamiast liczyć na kolejne odroczenia przepisów, już dziś stawiają na dobrze skonstruowane i skuteczne ramy zarządzania AI, czyli tzw. AI Governance. Niewątpliwie jest to z jednej strony proces wieloetapowy, wymagający kompleksowej analizy i ekspertyzy, jednak pozwalający na minimalizację ryzyk i maksymalizację korzyści płynących z jej wykorzystania.
Czy Polska jest gotowa na AI Act?
Unijne rozporządzenie przewiduje powołanie niezależnych organów nadzoru, wyposażonych w szereg kompetencji, w tym do nakładania wysokich kar administracyjnych w wysokości do 35 mln euro lub do 7% całkowitego rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa.
Chociaż AI Act zawiera ramy sankcyjne, to konkretne procedury nakładania kar i tryb powinny zostać uregulowane na poziomie prawa krajowego do sierpnia 2025 r. Niestety, w Polsce prace nad ustawą o systemach sztucznej inteligencji wciąż trwają, a powołanie nowego organu nadzoru - Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji - planowane jest dopiero na 2026 r. To znaczące opóźnienie legislacyjne generuje ryzykowną lukę informacyjną, również i w tym zakresie pozostawiając biznes w stanie niepewności. Przedsiębiorcy, mimo zbliżającego się terminu 2 sierpnia, wciąż nie dysponują kompletem wytycznych niezbędnych do zaprojektowania stabilnego systemu compliance. W tym regulacyjnym klinczu pewną drogą pozostaje wewnętrzna dojrzałość technologiczna i etyczna organizacji, która musi wyprzedzać tempo prac ustawodawczych.