W ubiegłym tygodniu mocno w dół poszły ceny akcji dwóch producentów urządzeń do nawigacji satelitarnej (PND) – holenderskiego TomTom i amerykańskiego Garmin. W czasie środowej sesji papiery TomTom staniały o 21 proc., a Garmin o 16 proc. Na spadek cen papierów obu firm wpływ miały dwie wiadomości. TomTom zaskoczył rynek, ujawniając, że średnie ceny jego PND spadły w III kwartale aż o 27 proc. Tego samego dnia Google, internetowy gigant, ujawnił, że zaczyna oferować bezpłatny system do nawigacji. Na razie jest on dostępny tylko na jednym telefonie komórkowym – chodzi o Droid produkowany przez Motorolę – ale w przyszłości ma być instalowany w innych, co bez wątpienia będzie zagrożeniem dla sprzedaży rozwiązań dostarczanych przez TomTom i Garmin.

Na naszym podwórku rynek zaskoczył TVN. Najpierw poinformował o przyspieszeniu o dwa dni terminu publikacji raportu kwartalnego, a potem – po raz pierwszy w historii – podał przed publikacją wyników finansowych wstępne informacje o przychodach oraz o liczbie użytkowników satelitarnej platformy n.

Analitycy nie bardzo potrafili wytłumaczyć, dlaczego TVN podał wybrane dane finansowe i zapowiedział wcześniejszą publikację raportu. Ocenili, że przychody są zgodne z oczekiwaniami, ale zaniepokoiły ich słabsze od spodziewanych wyniki platformy n. W czwartek, gdy TVN ujawnił informację, na wzrostowym rynku kurs akcji spółki spadł o ponad 1 proc. Rynek uznał, że skoro liczba klientów platformy n jest zgodna z oczekiwaniami, to nie ma co się niepokoić o wyniki konurenta – Cyfrowego Polsatu.

Niejasne cele, jakie przyświecały publikacji danych przez TVN, stały się polem do spekulacji. Analitycy sugerowali, że czeka nas jeszcze jakaś ważna informacja ze spółki, a dziennikarze jej szukali. Piątkowa prasa przyniosła pogłoski, że firma chce pozyskać 500 mln zł dodatkowego finansowania, a pieniądze może wydać na zakup od swego głównego akcjonariusza – ITI – kolejnego pakietu udziałów ciągle przynoszącej straty platformy n.