Sytuacja pod tym względem przypomina tę z I pierwszej połowy lipca, kiedy to ostatni raz indeks testował 3-miesięczną średnią. Wtedy jednak było to na poziomie o ok.. 8,6 proc. niższym niż wcześniej ustanowiony szczyt. Tym razem WIG dotarł do średniej po spadku o 7% od ostatniej górki. To pokazuje, że poprzedzające obecne pogorszenie nastrojów zwyżki były słabsze niż te sprzed wakacji. Ma to znaczenie z punktu widzenia ilości inwestorów, którzy w danym momencie tracą na akcjach, gdyż oni stanowią potencjalne źródło podaży na przyszłość, zgodnie z zasadą, by szybko ucinać straty. Na razie jesteśmy na poziomie, na którym byliśmy 4 tygodnie wcześniej. To nie jest niebezpieczna sytuacja, tym bardziej, że straty inwestorów nie przybrały dotąd niepokojących rozmiarów. Jednak przeciąganie się gorszej koniunktury, czy pogłębienie zniżek, pogarszałoby położenie posiadaczy akcji i zwiększało ich skłonność do ich pozbywania się.

O ile w Ameryce sezon publikacji wyników spółek za III kwartał ma się powoli ku końcowi i nie budzi już większych emocji, to u nas dopiero się zaczyna. Dziś poznaliśmy rezultaty BRE (to spółka z WIG20) i Banku Handlowego (akcje wchodzą w skład mWIG40). Pierwsza instytucja rozczarowała. Zysk netto był wyraźnie mniejszy niż rok wcześniej, a do tego nie sprostał oczekiwaniom analityków. Bank zarobił w III kwartale tego roku jedynie 72,5 mln zł. W efekcie jego kurs wypada dziś słabo na tle rynku. Odbija jedynie o 0,5 proc. Natomiast Bank Handlowy zaskoczył bardzo pozytywnie. Zarobił na czysto nie tylko więcej niż przewidywali analitycy, ale też więcej niż przed rokiem. III kwartał zamknął zyskiem netto w wysokości 285,3 mln zł. Pochodną tego jest zwyżka kursu o przeszło 5 proc. Charakterystyczny był też wynik Dom Development, wchodzącego w skład sWIG80. Deweloper zarobił jedynie 4,5 mln zł, czyli aż 95 proc. mniej niż rok wcześniej i znacznie mniej od prognoz. Tu kurs początkowo mocno spadł, ale potem zaczął wyraźnie zyskiwać.

Można założyć, że wyniki finansowe naszych spółek nie będą czynnikiem, który zdeterminuje koniunkturę na parkiecie, bo ta zależeć będzie nadal od wydarzeń na świecie. Mogą one jednak wpłynąć na relatywną siłę naszego rynku, jak również na postrzeganie przez inwestorów poszczególnych jego segmentów. Chodzi tu szczególnie o możliwości odbudowania silniej pozycji małych i średnich spółek, których kondycja zależy głównie od kondycji polskiej gospodarki. Jednocześnie oczekiwania względem mniejszych spółek są, ze względu na ich wygórowane wyceny, wysokie.

WYKRES DNIA

Kluczowy wpływ na wyniki środowej sesji na rynkach akcji powinna mieć wpływ publikacja raportu ADP na temat liczby miejsc pracy w sektorze prywatnym. W październiku spodziewany jest o 200 tys. wobec 254 tys. miesiąc wcześniej. Będzie to 15. kolejny miesiąc, kiedy amerykańska gospodarka traci miejsca pracy w 3-cyfrowym tempie i 21. miesiąc z rzędu spadku. W sumie w tym czasie liczba miejsc pracy w sektorze prywatnym zmniejszyła się o ok.. 7,3 mln (wliczając w to październik). To tyle, ile ten sektor wytworzył miejsc pracy w okresie od sierpnia 2003 r. do stycznia 2008 r., czyli przez 54 miesiące do rozpoczęcia spadku liczby miejsc pracy.

Notowania obligacji w USA

Dochodowość amerykańskich obligacji 10-letnich wciąż nie może znaleźć bardziej jednoznacznego kierunku. Po spadku z II połowy września w okolice 3,2 proc. przyszło odbicie, które nawet z niewielką nawiązką zniwelowało ten ruch. Rentowność 10-latek wyniosła wczoraj 3,47 proc. i tym samym pozostała powyżej krótkoterminowej średniej (4-tygodniowej), jak i średnio– i długookresowej (odpowiednio 3-miesięcznej i 12-miesięcznej). To pokazuje, że przewagę na rynku mają obecnie pozbywający się papierów skarbowych (spadek cen przekłada się na wzrost rentowności).

Zachowanie obligacji w USA obrazuje przekonanie, że stopy procentowe nie zostaną w najbliższym czasie podniesione. To korzystna sytuacja dla rynków akcji. Gospodarka wciąż będzie miała wsparcie w postaci taniego pieniądza, a zyskowność bezpiecznych instrumentów pozostanie niska.