Premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero zapowiedział w swoim programie walki z największą od czasów Wielkiego Kryzysu z 1929 roku recesją ograniczenie poziomu bezrobocia. Razem ze swym rządem opracował tzw. plan E. Jego głównym celem było stworzenie pół miliona miejsc pracy dla bezrobotnych Hiszpanów. Znaleźli oni zatrudnienie przede wszystkim w projektach budowlanych zlokalizowanych w różnych częściach kraju.

Plan Zapatero kosztował ok. 8 miliardów euro. Sfinansowano z niego budowę takich obiektów, jak parki rozrywki, kompleksy sportowe, stadiony, pomniki, odrestaurowywano zabytki. Na jednej z hiszpańskich wysp: Ibizie, zbudowano za rządowe pieniądze na przykład nowy basen o wartości 3 milionów euro i nowoczesny dach areny do walki z bykami. Niedaleko Madrytu, w Torrejon de Ardos, wzniesiono kolekcję monumentalnych pomników.

Jak przyznaje Fernando Fernandez, profesor IE Business School z Madrytu oraz były ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, działania podjęte przez hiszpański rząd zakładały, iż kryzys finansowy będzie zdecydowanie krótszy i nie wywrze znaczącego wpływu na funkcjonowanie całej gospodarki. Plan E miał być jedynie przejściowym środkiem, umożliwiającym podźwignięcie się kraju z recesji. W praktyce okazał się jednak mało skuteczny.

Szacuje się, że w nadchodzącym roku, kiedy to ok. 250 tysięcy sztucznie wykreowanych miejsc pracy zostanie zlikwidowanych, stopa bezrobocia przekroczy 20 proc. Obecnie wynosi ona 19,3 proc. (dane z września) i jest najwyższa wśród państw członkowskich Unii Europejskiej. Co więcej, według optymistycznych prognoz Komisji Europejskiej co do przeciętnego poziomu bezrobocia w UE, sytuacja w Hiszpanii będzie ulegała dalszemu pogorszeniu.

Według ostatnich szacunków Komisji Europejskiej, w 2011 roku zadłużenie kraju może wynieść nawet 74 proc. produktu krajowego brutto. Przed kryzysem finansowym wynosiło ok. 36 proc. PKB. Ekonomiści podkreślają, że ojczyzna corridy i flamenco zaczyna mieć bardzo wyraźne problemy z międzynarodową konkurencyjnością nie tylko na świecie, ale także w Europie.