Dzisiaj do Urzędu Regulacji Energetyki powinny wpłynąć odpowiedzi sprzedawców energii elektrycznej z grup PGE, Tauron Polska Energia i Enea na czwarte już wezwanie regulatora dotyczące obniżenia proponowanych cen we wnioskach o zatwierdzenie taryf dla gospodarstw domowych na ten rok.

Z informacji DGP wynika, że krakowski Enion Energia i wrocławska EnergiaProGigawat, czyli sprzedawcy z grupy Tauron, nadal nie godzą się na ceny, których oczekuje regulator. Tauron unika odpowiedzi wprost na pytanie o to, czy podporządkuje się woli URE. Nie potwierdził i nie zdementował naszych informacji.

– W związku z kolejnym wezwaniem prezesa URE, EnergiaProGigawat i Enion Energia złożyły pod koniec grudnia 2009 r. do URE skorygowane wnioski o zatwierdzenie taryfy dla gospodarstw domowych. Postępowania trwają – mówi tylko Paweł Gniadek, rzecznik Taurona.

>>> Czytaj też: Mariusz Swora - człowiek, który szedł pod prąd

Główną osią sporu między regulatorem i energetykami jest ciągle hurtowa cena energii elektrycznej, która stanowi podstawę do określania cen detalicznych. URE ocenia, że podstawą do kalkulacji powinna być cena 175 zł za 1 MWh, a sprzedawcy twierdzą, że to za mało, bo po takiej cenie nie da się kupić prądu w ilościach potrzebnych gospodarstwom domowym. Wnioski spółek Taurona, jak twierdzi regulator, do wczoraj nie dotarły do urzędu. URE nie ma jednak zbyt wielu narzędzi, by wpływać na firmy.

– Jeżeli sprzedawcy nadal nie będą się zgadzać na nasze warunki, to ponownie wezwiemy ich do korekty wniosków. Warunki przyjęte przez firmy, których taryfy zostały zatwierdzone, muszą obowiązywać na całym rynku – mówi Mariusz Swora, prezes URE. Z 12 firm, które mają obowiązek zatwierdzania cen dla gospodarstw domowych, tylko gdańska Energa Obrót zgodziła się na warunki cenowe URE na 2010 rok.