Wiadomość o planach rządu podał najpierw waszyngtoński magazyn "Politico", a za nim we wtorek główne amerykańskie dzienniki. Administracja uzasadnia pomysł podatku koniecznością zrekompensowania kosztów ratowania banków jesienią 2008 r., kiedy ponad 700 miliardów dolarów przeznaczono na wykupienie ich niespłacalnych długów nagromadzonych wskutek prowadzenia ryzykownych operacji finansowych.

>>> Czytaj też: Amerykańska Rezerwa Federalna ma najwyższy zysk w swojej historii

Podatek ma się przyczynić do zmniejszenia deficytu budżetowego, który osiągnął rozmiary największe od końca II wojny światowej. Oburzenie z powodu przyznawania wysokich premii szefom banków tworzy sprzyjającą politycznie atmosferę do wprowadzenia podatku.

Nie ustalono jeszcze jego szczegółów. Rozważa się podatek od zobowiązań pieniężnych banków, które uważane są za odbicie stopnia ryzyka podejmowanych przez nie operacji. Podatek taki zniechęcałby tym samym przed nadmiernym ryzykiem. Jako alternatywę proponuje się też podatek od zysków. Wcześniej administracja odrzuciła propozycję podatków od transakcji bankowych i specjalnego opodatkowania premii menedżerów.

>>> Czytaj też: Studenci MBA nadal walczą o karierę w Goldman Sachs

Lobby bankowe protestuje już przeciw planom podatków. Przedstawiciele sektora przypominają, że banki spłacają z procentami pożyczki od rządu. Ostrzegają też, że podatek utrudni im udzielanie kredytów, co leży w interesie gospodarki, która z trudem wychodzi z recesji. Projekt nowych podatków zawarty będzie w rządowym budżecie Białego Domu, który ma zostać ogłoszony w przyszłym miesiącu.

>>> Czytaj też: Menedżerowie AIG nie chcą oddać gigantycznych premii

W środę rozpoczynają się w Kongresie przesłuchania na temat przyczyn kryzysu finansowego w 2008 r., z udziałem prezesów największych banków, jak Goldman Sachs, JPMorgan Chase i Bank of America. Administracja Obamy zgłosiła do Kongresu propozycje zaostrzenia regulacji banków, które także napotykają zażarty opór lobby finansowego.