Oburzenie unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes wywołała wypowiedź francuskiego ministra przemysłu Christiana Estrosi. "Powiedział on, że jeśli francuski samochód jest przeznaczony do sprzedaży na rynku francuskim, to musi być wyprodukowany we Francji" - relacjonował rzecznik Kroes, Jonathan Todd.

>>> Czytaj też: Nicolas Sarkozy wywiera presję na Renault?

"Stoi to w jasnej sprzeczności ze zobowiązaniami poprzednika pana Estrosi, Luca Chatela, który w lutym 2009 obiecał, że wsparcie finansowe francuskiego rządu dla przemysłu motoryzacyjnego nie jest powiązane z wyborem miejsca produkcji samochodów" - powiedział Todd. Takie zobowiązanie wymusiła na Francji Kroes po sporze o zasady, na jakich ma być przyznawana pomoc rządu dla francuskich koncernów samochodowych. Początkowo Paryż planował uzależnienie wielomiliardowego wsparcia od "dobrowolnego" pozostawienia produkcji i zachowania miejsc pracy w kraju.

>>> Czytaj także: Renault wróci z produkcją do Francji

W wysłanym liście KE zażądała informacji, "co się dzieje i jakie jest właściwie stanowisko władz francuskich" w sprawie swobody lokowania produkcji samochodów we Francji albo poza jej granicami.

Estrosi próbował zawczasu zażegnać nowy spór Paryża z KE, tłumacząc w piątek rano, że wypowiadał się nie jako minister przemysłu, lecz przedstawiciel francuskiego państwa, które ma 15 proc. udziałów w Renault. I w tym charakterze ma prawo zająć stanowisko w sprawie strategicznych decyzji biznesowych koncernu.

>>> Czytaj też: Nadprodukcja aut w Europie zmusza koncerny do zamorskich ekspansji

Renault nie ukrywa, że rozważa przeniesienie produkcji, bo w Turcji koszty są niższe o 10 proc. Rząd próbuje przekonać koncern, by produkował on najnowszy model popularnego samochodu Clio (nazywany na razie Clio IV) mający wejść do sprzedaży w 2013 roku, w fabryce Flins w regionie paryskim.

"Nie łożymy na wsparcie naszych producentów po to, by wszystkie fabryki przeprowadziły się za granicę" - powiedział prezydent Nicolas Sarkozy. Na najbliższą sobotę wezwał do Pałacu Elizejskiego prezesa Renault, by przekonać go do swoich argumentów. Oficjalnie koncern zapewnia, że decyzja o delokalizacji do Turcji jeszcze nie zapadła.

>>> Czytaj także: Czy Francja skończy ze wsparciem dla motoryzacji?