Polskie firmy ciągle wydają zdecydowanie za mało na prace badawczo-rozwojowe.

– W pierwszym tysiącu firm, które w Europie wydają najwięcej na prace badawczo-rozwojowe, zmieściło się tylko sześć firm z Polski, a jeśli chodzi o pierwszy tysiąc najbardziej innowacyjnych firm świata, to ani jedna polska nie znalazła się w tej statystyce – stwierdził prof. Ryszard Pregiel, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Zaawansowanych Technologii, podczas piątkowego posiedzenia izby.

>>> Czytaj też: "Polskie firmy na szarym końcu w rankingu UE"

Sześć najbardziej innowacyjnych polskich firm to BRE Bank, Bioton, Telekomunikacja Polska, Netia, Asseco Poland i PKN Orlen. Ich łączna intensywność innowacyjna mierzona udziałem wydatków na prace badawczo-rozwojowe w sprzedaży netto wyniosła jednak w 2008 roku tylko 0,3 proc., a średnia dla pierwszego tysiąca najbardziej innowacyjnych firm unijnych to 2,3 proc. Lider europejskiej innowacyjności, czyli Volkswagen, sam wydał na rozwój w 2008 roku prawie 6 mld euro, a wymienione polskie firmy łącznie zaledwie około 71 mln euro.

Prof. Leszek Rafalski, szef Rady Głównej Jednostek Badawczo-Rozwojowych, mówił, że wprawdzie w Polsce mamy ustawę o wspierania działalności innowacyjnej, ale w praktyce nie działała przez cztery lata z pięciu lat obowiązywania.

– W Polsce cały czas mówimy o wsparciu liczonym w setkach milionów złotych, a do wzięcia jest 1,5 mld zł kredytu technologicznego. Czy firmy będą chciały zaryzykować i wyczerpać te możliwości? Moim zdaniem nie, bo ocenia się, że w 70 proc. zaczynane badania dają wyniki negatywne – ocenił prof. Leszek Rafalski.

>>> Czytaj też: "Na polskie firmy czeka 5,5 mld zł unijnych pieniędzy"

Proponuje on wsparcie istniejących rozwiązań ulgą w podatku dochodowym.

Bardzo słabo sprawdza się też inne narzędzie wspierania innowacyjności – nadawanie firmom statusu centrum badawczo-rozwojowego. Otrzymanie go uprawnia do ulg podatkowych, a firma, żeby go dostać, musi mieć co najmniej 20-proc. udział sprzedaży własnych usług badawczo-rozwojowych w przychodach. Kiedyś ten próg wynosił nawet 50 proc., ale widać, że albo nie ma pomysłów, albo i 20 proc. to ciągle za dużo, bo na razie status centrów dostało tylko 20 firm.