25 mln to suma, jaką Inter, Milan i Fiorentina zarobią średnio w tym sezonie na udziale w Lidze Mistrzów. Trzy zwycięstwa i jeden remis w fazie grupowej oraz awans do 1/8 finału to przeciętny wynik włoskiej drużyny w tych rozgrywkach. Ale z roku na rok coraz lepiej płatny – 12,8 mln euro z tytułu premii od UEFA (7 mln euro za sam awans do fazy grupowej, 800 tys. za każde zwycięstwo, 400 tys. za remis, 3 mln za wyjście z grupy) plus dochody z tytułu sprzedaży praw marketingowych i biletów. Do tego dochodzi trudny do oszacowania zysk dla całej ligi, wynikający ze wzrostu oglądalności meczów oraz zainteresowania rozgrywkami tak kibiców, jak i sponsorów. W sumie według specjalistów jedna włoska drużyna może zarobić dzięki Lidze Mistrzów dla siebie i dla rodzimej ligi ponad 35 mln euro w jednym sezonie.

Niemcy już czyhają

– Jeśli Włosi stracą jedno miejsce w Champions League, będą winni sami sobie. Nikt nie oszuka arytmetyki, a to na niej opiera się UEFA – powiedział nam Michał Listkiewicz, działacz FIFA i UEFA.

Obecnie włoska Serie A może wystawić w Lidze Mistrzów cztery drużyny, niemiecka Bundesliga – trzy. Liczbę drużyn z danego kraju dopuszczonych do LM oblicza się według tzw. współczynnika UEFA. Im więcej zwycięstw, remisów czy awansów w europejskich pucharach klubów z jednego kraju, tym wyższy współczynnik. Włosi są na trzecim miejscu w rankingu UEFA, ostatnim, które gwarantuje posiadanie czterech drużyn w LM. Niemcy są na czwartym miejscu (i mają prawo do trzech drużyn w LM), ale gonią swoich bezpośrednich rywali bardzo szybko. – I mogą nas prześcignąć, ponieważ włoskie kluby traktowały po macoszemu Ligę Europy, a wcześniej Puchar UEFA. A przecież wygrana w Lidze Mistrzów i wygrana w Lidze Europy jest warta tyle samo punktów w rankingu – powiedział szef włoskiej federacji Giancarlo Abete.

Pełna treść artykułu: Inter walczy o coś więcej niż awans