Skąd tak niespodziewany zwrot we wzajemnych relacjach? Choć Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo pisze, że spółki chcą się skoncentrować na współpracy strategicznej na innej koncesji, EmbaJugNieft oraz na realizacji przyszłych projektów poszukiwawczo-wydobywczych w Kazachstanie, część ekspertów widzi to inaczej. – Od początku umowa o współpracy PGNiG i Petrolinvestu (PETROLINV) była niejasna. Efekt jej ogłoszenia był jednak korzystny dla Petrolinvestu, bo akcje spółki natychmiast wystrzeliły w górę – mówi anonimowo jeden z ekspertów rynku.

Wczoraj Petrolinvest poinformował, że na złożu OTG ma innego partnera – francuskiego giganta naftowego Total. Akcje polskiej spółki znowu wystrzeliły, i to aż o ponad 20 proc. W umowie Total zobowiązał się do sfinansowania prac na kazachskim złożu w wysokości 70 mln dol., w zamian za to otrzyma 50 proc. udziału w koncesji.

Zdaniem naszego informatora, wkrótce może okazać się, że strategiczna współpraca z PGNiG nigdy nie zostanie zrealizowana. Paweł Gricuk, prezes Petrolinvestu, nie ukrywa zresztą, że szuka kolejnych inwestorów. Według niego działalność spółki w Kazachstanie wzbudziła zainteresowanie międzynarodowych koncernów.

Według Kamila Kliszcza, analityka DI BRE Banku, PGNiG od początku sceptycznie podchodziło do spekulacji, według których spółka będzie obejmować udziały w koncesjach Petrolinvestu lub zaangażuje się jako inwestor. – Celem umowy było zabezpieczenie przyszłych należności za prace wykonywane przez spółki poszukiwawcze PGNiG. Petrolinvest nie miał środków na finansowanie prac. PGNiG zobowiązało się, że będzie je wykonywało, musiało jednak mieć zabezpieczenie na tych aktywach i kontrolę nad działalnością operacyjną firmy – twierdzi Kamil Kliszcz.

Łukasz Prokopiuk, analityk IDMSA, zwraca uwagę, że umowa z PGNiG miała kształt porozumienia klient – sprzedawca usługi, a nie porozumienia z inwestorem, jak jest to w przypadku Totala. Gdy pojawia się finansowanie ze strony innych partnerów, zabezpieczenia dla PGNiG nie są już konieczne.