Lotos jednak się zaangażuje finansowo w petrochemię

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 października 2013, 16:26
Choć dopiero w listopadzie ma się zakończyć wstępne badanie opłacalności budowy przez Grupę Azoty i Lotos zakładu petrochemicznego w Gdańsku, nieoficjalnie już wiadomo, że projekt będzie kontynuowany.

W przyszłym roku ruszy studium wykonalności tej inwestycji, której wartość szacuje się na 5–6 mld zł. Dopiero na tej podstawie spółki podejmą ostateczną decyzję inwestycyjną. – Jest mało prawdopodobne, by zapadła ona jeszcze w 2014 r. – mówi Mariusz Machajewski, wiceprezes Lotosu.

Początkowo Lotos nie chciał się angażować finansowo w ten projekt. Mówiło się, że jego wkładem będzie udostępnienie pod petrochemię terenu sąsiadującego z rafinerią. Teraz wszystko wskazuje na to, że będzie partycypował w kosztach inwestycji. – Jest zbyt wcześnie, by mówić o poziomie naszego zaangażowania – zaznacza Machajewski.

W Lotosie nie ukrywają, że z budową petrochemii wiążą spore nadzieje, ale jest też wiele obaw związanych ze skalą przedsięwzięcia. – Projekt ma duży potencjał, ale jest trudny, a nawet bardziej skomplikowany niż „Program 10+”. Musimy go dobrze przeanalizować – tłumaczy Paweł Olechnowicz, prezes koncernu. „Program 10+” to projekt rozbudowy rafinerii w Gdańsku wart 5,5 mld zł, który Lotos sfinalizował w 2011 r. Budowa petrochemii miałaby być ukończona za 4–5 lat.

>>> Czytaj też: Lotos chce budować grupę kolejową z Azotami i KGHM

Eksperci twierdzą, że taka inwestycja jest niezbędna na polskim rynku. Zdaniem Anny Jarosik, analityka Frost & Sullivan, wypełni lukę między wysokim zapotrzebowaniem a obecną ograniczoną dostępnością produktów petrochemicznych w Polsce i w regionie. – Zważywszy, że w naszym kraju jest tylko jeden producent petrochemiczny, wybudowanie nowej fabryki wydaje się wysoce opłacalne – podkreśla.

Petrochemia to niejedyny duży projekt przygotowywany przez Lotos. Spółka w przyszłym roku zainwestuje też w instalację koksowania, która ograniczy m.in. produkcję ciężkich pozostałości przerobu ropy. – Teraz sprzedajemy je ze stratą. Dzięki instalacji zyskamy więcej wysokomarżowych produktów – dodaje Olechnowicz.

Wczoraj koncern zaprezentował wyniki za III kw. 2013 r. Zaważył na nich spadek marż rafineryjnych. Rok do roku skurczyły się one o ponad 70 proc. Mimo to – jak wyjaśnia Tamas Pletser, analityk Erste Group – spółka mniej dotkliwie odczuła wpływ niskich marż niż inne firmy z branży.

>>> Czytaj też: Lotos jako pierwszy skorzysta z Inwestycji Polskich

Lotos w III kw. zarobił 337 mln zł (to o 46 proc. mniej niż rok wcześniej), a przychody sięgnęły 7,8 mld zł (spadek o 9 proc.).

1,91 dol. wyniosła marża rafineryjna Lotosu w III kw. br. To wynik gorszy o 53 proc. niż w II kw. i o 72 proc. niż rok wcześniej

90 proc. o tyle spadł rok do roku zysk Lotosu za trzy kwartały. Wynik netto koncernu sięga 64 mln zł

21,1 mld zł to przychody gdańskiej spółki po dziewięciu miesiącach 2013 r. To o 15 proc. mniej niż rok temu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj