To godny uwagi zwrot fortuny dla Kulczyka, który zbił majątek na prywatyzacji z początku lat 1990. podczas burzliwej transformacji Polski w stronę gospodarki rynkowej. W ostatnich latach wydawało się, jakby dryfował, próbując zbudować międzynarodowe imperium biznesowe bez oparcia o jego aktywa, najłatwiej dające się przekuć na pieniądze: głęboką znajomość Polski i doskonałe kontakty z polskim biznesem i rządem.

Do jego najlepszej transakcji zeszłego roku doszło na wiosnę, w samych okowach kryzysu, kiedy wymienił swoje 28 proc. udziałów (wartości około 1,1 mld dolarów) w Kompanii Piwowarskiej, największym browarze w Polsce, na 3,8 proc. udziału spółki –matki, SABMiller. Gdy południowoafrykański producent piwa wyłonił się z globalnej recesji, cena jego akcji podskoczyła ponad 50 proc.

„To był optymalny moment dla transakcji” – mówi Kulczyk zagłębiając się w białą pluszową kanapę, obszywaną złotymi nićmi, w swym ogromnych biurze w Mayfair, szykownej dzielnicy Londynu.

Kulczyk wybrał także doskonały moment dla podjęcia decyzji o sprzedaży swych udziałów w PKN Orlen, największej spółce naftowej Polski, oraz swoich udziałów w telekomunikacji i ubezpieczeniach zanim kryzys zdławił Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

„Wiedziałem, że coś takiego musi się wydarzyć” – mówi o kryzysie, pocierając swój charakterystyczny krótki zarost na twarzy – „Pytanie sprowadzało się tylko do tego, kiedy nadejdzie i jak będzie głęboki”.

CZYTAJ  TAKŻE: Kulczyk idzie w świat. Wielki Świat

Jego polska spółka importu samochodów, Kulczyk Tradex, miała solidny 2009 rok, głównie dzięki niemieckiemu programowi złomowania samochodów, co sprawiło, że niemieccy dealerzy importowali Volkswageny i Skody z Polski, aby sprostać rosnącemu popytowi. Autostrada Wielkopolska, spółka kontrolowana przez Kulczyka, ostatecznie uzyskała akceptację dla projektu budowy 106-kilometrowego odcinka głównej polskiej autostrady wschód-zachód, wartości 1,6 mld euro.

Wiodąca firma Kulczyka – Kulczyk Investments – także zdążyła wyjść, i to z nieznacznym zyskiem, z szacowanej na 60 mln dolarów inwestycji w nieruchomościach Dubaju, jeszcze przed załamaniem się rynku nieruchomości emiratu.

Podczas, gdy wielu polskich potentatów legło wskutek kryzysu, Kulczyk znowu znajduje się na czele listy najbogatszych Polaków. Wraz z poprawą swej sytuacji finansowej, Kulczyk przymierza się do triumfalnego powrotu na rodzimy rynek. Wspólnie z libijską spółką Tamoil zamierza kupić udziały w należącej do państwa Grupie Lotos, drugiej największej firmie naftowej kraju, która w tym roku podlega częściowej prywatyzacji.

„Chcemy zostać wiodącym udziałowcem” – mówi Dariusz Mioduski, dyrektor wykonawczy Kulczyk Investments.

Jeśli oferta Kulczyk Investments przebije konkurencyjne propozycje ze strony PKN, lecz także potencjalnych nabywców, poczynając od Rosji po Chiny, wówczas może nastąpić zaskakujący powrót do względów rządu.

Podczas rządów prawicowej partii Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-07, Kulczyk był prezentowany jako przykład niezdrowych powiązań między biznesem i polityką.

Wycofał się on do Londynu w 2005 roku po tym, jak komisja śledcza badająca skandal w PKN, gdzie Kulczyk był mniejszościowym akcjonariuszem, próbowała wziąć go na odstrzał. 

Kulczyk, który był oskarżany o udział w potajemnych spotkaniach z byłym agentem KGB, wielokrotnie zaprzeczał, iż jego działania były niewłaściwe; ostatecznie komisja nie podjęła wobec niego żadnych akcji.

CZYTAJ TAKŻE: To oni zmienili Polskę w 20 lat

Obecnie Kulczyk jest wielkim entuzjastą wolnego rynku oraz zwolennikiem minimalnej ingerencji rządu w gospodarkę. „W końcu jest normalnie” – mówi – „Nie ma potrzeby utrzymywania stosunków z rządem, aby robić biznes”.

Poza swoim staraniem o Lotos, Kulczyk planuje także wyemitować wkrótce na warszawskiej giełdzie akcje swej spółki naftowej, Kulczyk Oil Ventures.

Posiada on także swoje holdingi w innych spółkach poszukiwania ropy naftowej, jak Ophir Energy i Aurelian, ma nadzieję na przejęcie ukraińskiej firmy KUB-Gas.

Jego firma negocjuje obecnie kontrakt na budowę elektrowni węglowej na Białorusi kosztem 2 mld euro. „Chcemy zostać największym prywatnym graczem w tym sektorze w tej części Europy” – mówi Kulczyk.