Jeszcze w marcu 2008 roku średnia różnica między kursem kupna i kursem sprzedaży euro dla zaciągających kredyty mieszkaniowe wynosiła 4,23 proc., to w marcu 2009 roku było to 5,6 proc., a na koniec listopada tego roku już 6,33 proc. Jeszcze mocniej rozszerzyły się różnice między ceną zakupu i sprzedaży franka szwajcarskiego. Z początkiem 2008 roku średni spread na rynku wynosił 4,76 proc., rok później 6,15 proc., a w zeszłym miesiącu 7,11 proc. Jeszcze bardziej na wyobraźnię działają najwyższe stawki pobierane przez banki. Gdy w marcu 2008 roku było to niecałe 7 proc., w marcu 2009 roku doszło do 10 proc., to teraz jest to już 13 proc. różnicy. Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku euro, gdzie największe rozbieżności między ceną zakupu i sprzedaży unijnej waluty sięgają 10 proc.
Spread to nic innego jak różnica pomiędzy kursem zakupu waluty, a kursem jej sprzedaży. Klientowi, biorącemu kredyt walutowy, bank najpierw przelicza pożyczaną kwotę po niższym kursie kupna. Z kolei przy spłacie stosuje już wyższy kurs sprzedaży waluty. Właściwie więc przy 10-proc. spreadzie wygląda to tak, jakby klient pożyczył 100 tys. zł, a oddawał 110 tys. zł. A to znacząco obniża przewagę kredytów walutowych nad zadłużeniem w złotych.
Rosnące spready dają się we znaki nie tylko dopiero zaciągającym kredyty, lecz również tym którzy je spłacają. Klienci, którym termin spłaty raty kredytu w CHF przypadał na ostatni dzień listopada, gdy kursy walut mocno poszły w górę, w połowie z 16 analizowanych przez nas banków musieli zapłacić za każdego franka o ponad 10 groszy więcej niż wynosił kurs banku centralnego. A ten i tak już wprawiał w przerażenie, bo dochodził do 3,14 zł, zbliżając się tym samym do tegorocznego rekordu z 1 lipca – 3,15 zł.
W przypadku euro, które tego dnia kosztowało też nie mało, bo ponad 4,07 zł, na 17 banków siedem oczekiwało za unijną walutę co najmniej 12 gr. więcej niż wyniósł kurs banku centralnego.
Atmosfera na światowych rynkach finansowych wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na uspokojenie wahań kursów walut, dalsze wzrosty spreadów są więc jak najbardziej możliwe.
Od 2009 Analityk Gold Finance, ekspert w zakresie produktów bankowych
Od 2007 do 2009 Dziennik
Od 2000 do 2007 Gazeta Giełdy Parkiet, dział giełdowy
Od 1999 do 2000 Prawo i Gospodarka
Od 1998 do 1999 Gazeta Giełdy Parkiet
Od 1997 do 1998 Prawo i Gospodarka
Od 1994 do 1997 Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej
Halina Kochalska rozpoczęła studia w 1990 roku na wydziale Politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalność dziennikarstwo. Dyplom uzyskała już
na wydziale dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie studiów współpracowała z krakowską redakcją Gazety Wyborczej, po zmianie uczelni
na Uniwersytet Warszawski została zatrudniona w redakcji Gazety Stołecznej. Od 1997 roku pisała artykuły o tematyce gospodarczej dla Prawa i Gospodarki. Specjalizowała się
w temacie prywatyzacji i spółek giełdowych. Doświadczenie w dziennikarstwie finansowym zdobywała w również Parkiecie, gdzie jako pierwsza kobieta została zatrudniona w dziale giełdowym. Z Gazetą Giełdy Parkiet była związana przez niemal 4 lata. Od 2007 jako dziennikarka finansowa Dziennika specjalizowała się w tematyce bankowości i produktów bankowych
W październiku 2009 roku Halina Kochalska dołączy do grona analityków Gold Finance jako ekspert w dziedzinie sektora bankowego oraz usług i produktów bankowych.
