Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej ceny nieruchomości wzrosły. Dziś najbliżej akcesji jest Chorwacja. Szefowa rządu tego kraju otrzymała bowiem w sobotę projekt Traktatu Akcesyjnego. Choć to wydarzenie miało jedynie charakter symboliczny, to potwierdza zakończenie najważniejszego elementu procesu akcesyjnego tego kraju – negocjacji. Trwały one od października 2005 roku do końca czerwca 2011 roku, czyli ostatniego dnia węgierskiej prezydencji w UE. Formalnie do wejścia Chorwacji do Unii Europejskiej dojdzie dopiero 1 lipca 2013 roku. Na ten dzień trzeba więc jeszcze poczekać dokładnie 650 dni.

>>> Czytaj też: Raport z rynku nieruchomości komercyjnych: Polska gwiazdą w Europie

15 proc. zysku rocznie

Osoby, które chciałyby skorzystać na tym wydarzeniu mają więc jeszcze dużo czasu na podjęcie przemyślanej decyzji. Co prawda w większości przypadków wstąpienie do Unii przekłada się na wzrost poziomu cen nieruchomości, ale nie jest to regułą. Nie można także zapominać o trwających obecnie zawirowaniach na rynkach finansowych, które wywołane są nadmiernymi deficytami wielu państw. Ile jednak w przeszłości można było zarobić kupując mieszkanie w kraju kandydującym? Stosowne dane dostępne są dla 6 krajów (Bułgarii, Czechach, Estonii, Litwie, Polsce i Słowenii), a udostępnia je portal Global Property Guide. W ciągu roku przed przystąpieniem do wspólnoty w badanych krajach ceny nieruchomości wzrosły średnio o 11%. Na dodatkowe 21 % zysku mógł liczyć inwestor, który pozostał właścicielem nieruchomości w kolejnym roku. W efekcie kupując mieszkanie na rok przed akcesją i posiadając je przez dwa lata można było liczyć na wzrost jego wartości o około 15% rocznie.

Litwa krajem największych zysków

Największe zyski wystąpiły w przypadku Litwy. Tam to, w rok po akcesji, mieszkania były droższe o blisko 70 proc. niż w dwa lata wcześniej. Kolejnym krajem, w których można było osiągnąć wysoki zysk była Bułgaria. Tam w ciągu dwóch lat mieszkania podrożały o przeszło 40 proc..

Czeskie mieszkania staniały w wyniku akcesji

Nie oznacza to jednak, że inwestując w krajach wchodzących do wspólnoty można tylko zarobić. Spośród 6 rozważanych przypadków raz taka inwestycja przyniosłaby stratę. Stało się tak w przypadku Czech. Tam to w rok po akcesji mieszkania były o około 10 proc. tańsze niż w dwa lata wcześniej. Natomiast w Estonii co prawda mieszkania podrożał o połowę w rok po akcesji, ale przed nią przecena sięgnęła 10%.

Chorwackie nieruchomości tańsze niż polskie

Osoby, które liczą na to, że zakup nieruchomości w Chorwacji będzie znacznie tańszy niż w Polsce, mogą doznać szoku. Na przykład w Zagrzebiu w pierwszym miesiącu bieżącego roku przeciętna cena ofertowa mieszkania wyniosła 7,1 tys. zł za m kw. Dla porównania w Warszawie jest to obecnie 8,8 tys. zł za m kw. Chorwacki poziom cen można uznać za porównywalny z polskim. Dane te trzeba jednak rozważać także w kontekście zasobności portfeli mieszkańców kraju. Tu pomocnym miernikiem może być poziom PKB na jednego mieszkańca. Z tego porównania Chorwacja wychodzi znacznie lepiej niż Polska. W Chorwacji bowiem równowartość rocznego PKB w przeliczeniu na mieszkańca wystarczy na zakup 5,4 m kw. mieszkania w centrum – wynika z danych GPG. W Polsce jest to zaledwie 2,7 metra, czyli dwukrotnie mniej. Z danych tych wynika, że ceny mieszkań w Chorwacji są atrakcyjniejsze niż w Polsce.

>>> Czytaj też: Polski rynek mieszkaniowy jednym z najgorszych w Europie. Nie mamy gdzie mieszkać

Ceny relatywnie stabilne

Chorwacki rynek nieruchomości poddawany jest w ostatnim czasie podobnym trendom jak polski. Przecena rozpoczęła się tam w drugiej połowie 2008 roku i doprowadziła po dziś dzień do spadku poziomu cen o 11% - wynika z danych udostępnionych przez Centar Nekretnina. Wynik ten jest więc o kilka punktów procentowych lepszy niż w Polsce. Warto także zwrócić uwagę na przewidywania firmy Centar. Spodziewa się ona, że już niedługo wzrosty cen nieruchomości powrócą na chorwacki rynek. Dla porównania doradcy Home Broker spodziewali się w sierpniu przeceny na poziomie 2,5% w perspektywie najbliższych 12 miesięcy.