„Produkcja specjalistycznych resorów i piór parabolicznych metodą obróbki termicznej z jednego nagrzania”, „wdrożenie innowacyjnej technologii do produkcji łopat do elektrowni wiatrowych”, „nowy wymiar siedzenia – wdrożenie innowacyjnej technologii produkcji krzeseł” – to kilka spośród 442 projektów, które przeszły przez sito i dostały dofinansowanie w działaniu 4.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Temu, jak te dotacje są wydawane od 2008 roku, przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. Okazało się, że choć chętnych na nie nie brakuje, tempo wydawania środków jest zadowalające, a liczba projektów, które się nie udały, nieduża, to jednak pojawił się inny problem. – Standardowe postanowienia umów o dofinansowanie nakładają na beneficjentów obowiązek dokonywania zakupów na podstawie wyboru najbardziej korzystnej oferty. Do wzorca umowy o dofinansowanie dołączono obowiązek przedstawienia przez beneficjenta co najmniej trzech ofert – piszą analitycy NIK. – Jeżeli na rynku istnieją potencjalni dostawcy towarów, usług, robót budowlanych przewidzianych projektem, to takie sformułowanie zobowiązuje beneficjenta do przeprowadzenia postępowania ofertowego praktycznie we wszystkich przypadkach – dodają.

– To przepis, który jest zupełnie niezgodny z duchem innowacyjności. Teoretycznie ma zabezpieczać poprawność wydawania unijnych środków. Praktycznie jednak stwarza same problemy – przyznaje Ewa Nowińska, ekspert od funduszy unijnych doradzająca firmom starającym się o pieniądze z UE. – Oznacza to, że na siłę muszą oni szukać kilku podwykonawców nawet w przypadkach, gdy usługi czy towary, jakich potrzebują, są wysoce specjalistyczne. A gdy już taki konkurs organizują, to oczywiste jest, że dla kontrolerów to cena jest argumentem najważniejszym. A więc niestety wcale nie najlepsze, tylko najtańsze usługi mają największą szansę na zdobycie kontraktu – dodaje Nowińska.

Efekt jest taki, że beneficjenci albo – jak ocenia NIK – traktują ten obowiązek tylko proforma, albo wręcz zaczynają go sobie całkiem odpuszczać. Tak właśnie zrobiła jedna z firm z województwa warmińsko-mazurskiego. W dziewięciu zleceniach zrezygnowała z konkursu ofert. Niestety urzędnicy nie uznali jej argumentów i nakazali zwrot blisko 2,9 mln zł dotacji. Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji. Eksperci powołani przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w większości uznali zasadność argumentacji beneficjenta – poszukiwał tak specjalistycznego sprzętu i oprogramowania, że konkurs mijałby się z celem. Postępowanie trwało ponad rok, ale urzędnicy i tak utrzymali swoją decyzję.

Innowacyjność w działaniu 4.4

Początkowo brakowało sprecyzowanej definicji innowacyjności. Ogólnie rozumiano ją jako technologie znane i stosowane na świecie krócej niż rok. Dodatkowe punkty dostawały też firmy małe i średnie, które jednak nie miały szansy na wprowadzanie naprawdę unikalnych rozwiązań. Dziś, aby potwierdzić innowacyjność produktu, konieczne jest udowodnienie, że nowe rozwiązanie jest lepsze od istniejących na rynku w odniesieniu do przynajmniej dwóch z nich.