Wnioskują do władz GPW o skrócenie czasu notowań.

– Przed wprowadzeniem zmiany domy maklerskie do godz. 10.30 przyjmowały od klientów ok. 35 proc. zleceń, kolejne 15 proc. w ostatniej godzinie handlu. Pozostałe 50 proc. obrotu rozkładało się na środek sesji. Po wydłużeniu sesji struktura ta nie uległa zmianie. W dalszym ciągu 50 proc. handlu przypada na początek i koniec sesji. W związku z powyższym środek sesji rozciągnął się w czasie bez wpływu na poprawę efektywności i płynności – twierdzą brokerzy w ankiecie przeprowadzonej przez IDM.

Sesja na warszawskim parkiecie została wydłużona od początku 2011 r. w celu dostosowania godzin notowań do czasu pracy giełd w Europie Zachodniej i USA. Chodziło o zwiększenie atrakcyjności polskiego rynku. Jednak w pierwszych trzech kwartałach br. wartość obrotów na głównym rynku GPW spadła w porównaniu z tym samym okresem 2011 r. o 26 proc., do 210,6 mld zł.

Brokerzy zwracają także uwagę, że udział w obrotach inwestorów indywidualnych, instytucjonalnych i zagranicznych w I półroczu 2012 roku był podobny jak w I półroczu 2011 r. Jak wynika z danych GPW, zaangażowanie podmiotów zagranicznych spadło nawet o 2 pkt proc., do 46 proc.

Członkowie IDM twierdzą, że wydłużenie sesji przyniosło tylko wzrost kosztów uczestników rynku i zwiększenie się ryzyka w wielu obszarach działalności. Brokerzy musieli zwiększyć zatrudnienie oraz wydłużyć czas pracy maklerów. W I połowie 2012 r. przychody domów maklerskich spadły o 24,9 proc., do 572 mln zł, a koszty ich działalności zmniejszyły się o 6 proc., do 571 mln zł – wynika z danych nadzoru finansowego.

>>> Zobacz też: Debiut Alior Banku: największe IPO na GPW od ponad roku