Impulsu do wzrostów nie otrzymały też waluty postrzegane, jako bardziej ryzykowne, jako że rynek już praktycznie od tygodnia dyskontował taki pozytywny dla Aten rozwój wydarzeń. 

Tymczasem, tym co jeszcze przed południem negatywnie wpłynęło we wtorek na notowania wspólnej waluty była to wypowiedź szefa oddziału Rezerwy Federalnej w Dallas R.Fishera, uważanego za jastrzębia, który wyraził na konferencji w Berlinie swoje wątpliwości odnośnie skuteczności realizowanego przez Fed programu ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej. Wypowiedz ta pozwoliła dolarowi odrobić wcześniejsze straty wobec koszyka głównych walut - indeks dolarowy DXY wzrósł do poziomu najwyższego (jak dotąd) w tym tygodniu. Na rynku euro/dolara widoczne od pierwszych godzin wczorajszej sesji odreagowanie, sprowadziło notowania wspólnej waluty do 1,293 USD

W ciągu ostatnich dwóch tygodni euro umocniło się o blisko 2,0% wobec dolara, wspierane przez wspomnianą już ugodę w sprawie Grecji, ale i optymizm, że amerykańscy politycy wypracują porozumienie w sprawie zagrażającego USA klifu fiskalnego. I właśnie ta ostatnia kwestia może w najbliższych dniach stać się wsparciem dla inwestorów. W Stanach Zjednoczonych coraz więcej Republikanów zaczyna być skłonnym do ustępstw w sprawie podwyższenia podatków, co może zwiastować w niedalekiej przyszłości porozumienie z Demokratami i prezydentem B.Obamą. W rezultacie zapowiedziane na ten tydzień negocjacje w sprawie przyszłorocznego budżetu Stanów Zjednoczonych mogą prowadzić do pozytywnego zakończenia sporu. Na razie jednak strach przed ewentualnym klifem fiskalnym (nasilony wtorkową wypowiedzią demokraty H.Reid’a o braku postępu w negocjacjach) przyćmił porozumienie zawarte w sprawie Grecji i Nowy Jork wczorajszą sesję zakończył pod kreską. Na zamknięciu Dow Jones stracił 0,69% technologiczny Nasdaq zniżkował 0,30%, a indeks szerokiego rynku S&P500 spadł o 0,52%
Popołudniowe informacje makroekonomiczne dotyczące gospodarki amerykańskiej choć pozytywnie zaskoczyły nie zdołały zmienić obrazu rynku. Niemniej warto przypomnieć, że zamówienia na dobra trwałego użytku nie zmieniły się od września, choć oczekiwano lekkiego spadku. Z kolei ceny nieruchomości w 20 największych metropoliach zwiększyły się we wrześniu o 3%. Wzrósł również indeks sporządzany przez instytut Conference Board, obrazujący nastroje amerykańskich konsumentów do 73,7pkt w listopadzie z 73,1pkt w październiku i wobec oczekiwanych przez rynek 73,0pkt. Nie zapominajmy, że nastroje Amerykanów mają kluczowe znaczenie dla kondycji gospodarki, ponieważ wydatki konsumentów odpowiadają za ponad dwie trzecie amerykańskiego PKB.

Tymczasem, obecna poprawa nastrojów wobec sytuacji w strefie euro zmniejszająca awersję do ryzyka, pozytywnie wpływa na dolara australijskiego i nowozelandzkiego. We wtorek notowania AUD względem USD osiągnęły najwyższy poziom od dwóch miesięcy testując okolice 1,049. Po przełamaniu 1,05 – poziomy ostatni raz notowanego na parze AUD/USD w połowie września br. – kolejnym poziomem oporu staną się rejony 1,056-1,0565. Z kolei para NZD/USD zanotowała w tym tygodniu 0,825 – najwyższy od blisko czterech tygodni. Po wybiciu ponad szczyt z ubiegłego piątku na poziomie 0,8254 kolejnym celem testu mogą stać się rejony 0,27-0,29. 

Wtorkowe odreagowanie ostatnich wzrostów na rynku euro/dolara spotkało się z podobną reakcją handlujących na parze EUR/PLN. Jeszcze przed południem notowania euro powróciły bowiem ponad opór na 4,10. Obok zmian na rynku bazowym negatywnie na notowania naszej waluty mogły też wpłynąć prognozy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która obniżyła prognozy wzrostu gospodarczego Polski do 2,5% w 2012 roku i 1,6% w 2013 roku z prognozowanych w maju 2,9% w obu okresach. Ta sama organizacja oceniła też, że przyszły rok będzie najcięższym okresem kryzysu dla Hiszpanii, w której stopa bezrobocia może sięgnąć 26,9%, zaś recesja będzie na poziomie 1,5% PKB. Największy wpływ na taki stan będzie miało podniesienie podatków, polityka oszczędnościowa rządu oraz kryzys w strefie euro. Ocena ta przeczy zatem słowom premiera M.Rajoya, który niedawno przekonywał, że już w 2013 roku stan gospodarki jego kraju zacznie się poprawiać, a recesja spadnie z 1,5% do 0,5% PKB. 

Po południu na rynek dotarła informacja, że Bank Węgier zdecydował się na obniżę stóp o 25 pb do poziomu 6,0%. Choć decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami analityków deprecjonująco wpłynęła na węgierskiego forinta, jednocześnie umacniając lekko złotego. Lekko pozytywnie na naszą walutę wpłynęły też komentarze agencji ratingowej Moody’d, której analitycy zasugerowali, iż profil kredytowy (CDS) Polski może się poprawić, a rentowności polskiego długu do końca roku będą spadać. Co więcej, agencja podkreśliła jednocześnie, że Polska posiada również status bezpiecznej przystani w rejonie Europy Środkowo – Wschodniej.

W rezultacie w środę od rana para EUR/PLN wciąż oscyluje w okolicach 4,10. Uwagę krajowych inwestorów przyciągać będzie teraz zaplanowana na piątek publikacja danych o PKB Polski za III kw. Analitycy ankietowani przez Agencję Reutera szacują, że spowolni ono do 1,8% z 2,4%. Dziś natomiast poznamy wskaźnik wyprzedzający koniunktury wg. BIEC za listopad. Na świecie opublikowane zostaną natomiast kolejne dane z USA: sprzedaż domów na rynku pierwotnym i Beżowa Księga Fed. 

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.