Wcześniej władze w Damaszku dały do zrozumienia, że w obliczu zagrożenia interwencją wojskową państw zachodnich, mogą uderzyć na swego dawnego wroga - Izrael. Izraelskie radio wojskowe poinformowało, że w obawie przed takim atakiem rozmieszczono baterie przechwytujące rakiety. Nie podano szczegółów dotyczących ich liczby oraz lokalizacji.

Premier Benjamin Netanjahu oświadczył, że jego kraj zamierza trzymać się z daleka od syryjskiego kryzysu, jednak odpowie zdecydowanie na każdą próbę ataku. 

>>> Czytaj też: Amerykański wywiad potwierdza: Assad użył broni chemicznej w Syrii

Międzynarodowy atak na Syrię wydaje się być tylko kwestią czasu. Stany Zjednoczone twierdzą, że są gotowe do uderzenia, a Wielka Brytania ma jeszcze dzisiaj złożyć w ONZ-cie projekt odpowiedniej rezolucji. Pomysł interwencji krytykuje między innymi Iran, który zwraca uwagę, że atak może wywołać katastrofę w tym regionie świata.

Impulsem do rozważania interwencji był zeszłotygodniowy atak gazowy pod Damaszkiem, w którym śmierć poniosło przeszło 300 osób. Według sił opozycyjnych, mogło zginąć nawet 1300 ludzi. W internecie publikowane były zdjęcia i filmy przedstawiające ofiary. Bojownicy oskarżają o użycie trującego gazu wojska rządowe, reżim Baszara al-Asada zaprzecza jednak, jakoby użył broni chemicznej przeciw rebeliantom. Na fali międzynarodowej krytyki władze w Damaszku zgodziły się na wizytę w Syrii specjalistów ONZ, którzy badają okoliczności tych wydarzeń.

>>> Czytaj więcej na temat wojny domowej w Syrii