Według naszego informatora bardzo trudna sytuacja jest m.in. na zwałach małopolskiej kopalni Brzeszcze. Leży tam aż 600 tys. ton węgla. To 10 proc. niesprzedanej produkcji Kompanii Węglowej, do której należy spółka.

Przedstawiciele największego koncernu górniczego w UE przyznają, że utrzymanie bezpieczeństwa na przykopalnianych zwałowiskach kosztuje coraz więcej trudu i pieniędzy, ale informacje o samozapłonach w Brzeszczach nazywają plotkami.

– Zagrożenie samozapłonem jest, takie sytuacje się zdarzają, ale monitorujemy sytuację na bieżąco – mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii. – Żeby nie dopuścić do samozapłonów, wykorzystujemy środki chemiczne, a w tropieniu ognisk zapalnych pomagają nam kamery termowizyjne. Zgodnie ze sztuką węgiel jest także raz na jakiś czas przesuwany – dodaje.

Informacji o samozapłonach nie potwierdza Ministerstwo Gospodarki, które nadzoruje branżę, ani Wyższy Urząd Górniczy. – Nie było u nas żadnych skarg ani sygnałów o zapaleniu się węgla na zwałach w kopalni Brzeszcze – mówi Jolanta Talarczyk, rzeczniczka urzędu. Ale zastrzega: – To, że do nadzoru górniczego nie wpłynęło zgłoszenie, nie oznacza, że problem nie zaistniał.

– Nikt przecież sam nie prosi się o kłopoty – mówi nasz informator z branży. – Jeśli sąsiedzi składowiska nie poskarżą się, że dym nie pozwala im normalnie funkcjonować, nikt o niczym nie wie – wyjaśnia przyczyny braku oficjalnych potwierdzeń o samozapłonach.

>>> Czytaj też: Nowe technologie zmieniają górnictwo

Według ostatnich danych resortu gospodarki zapasy niesprzedanego węgla kamiennego w kopalniach na koniec czerwca 2013 r. wyniosły 8,4 mln ton. To o 2,9 mln ton więcej niż przed rokiem. Około 6 mln ton przypada na KW. W sierpniu zapasy Katowickiego Holdingu Węglowego zwiększyły się do 1 mln ton. Po kilkaset tysięcy ton węgla energetycznego leży w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i Bogdance. W obu przypadkach zapasy nie przekraczają jednak znacząco zwyczajowych poziomów wynikających z płynnej produkcji.

Składowany węgiel może się zapalić, gdy leżakuje miesiącami, a hałda nie została do tego odpowiednio przygotowana. – Jest różnica pomiędzy składowiskami strategicznymi, na których bezpiecznie można zgromadzić nawet kilka milionów ton węgla, a hałdami handlowymi. Te drugie prawdopodobnie nie są tak starannie ubijane, a ich parametry termiczne monitorowane. W polskich warunkach latem zawsze dochodzi tam do pożarów – tłumaczy nam szef jednej z kopalni.

Zwraca uwagę, że o samozapłonie nie musi decydować temperatura powietrza w danym dniu.

– Dzisiejsze ochłodzenie nie ma wielkiego znaczenia. Temperatura wewnątrz hałdy i tak wynosi zwykle 60–70 stopni. Nie tak znowu trudno, by podniosła się do poziomu zagrożenia. Jeśli do wewnątrz dostaną się duże ilości tlenu i będzie jeszcze wilgotno, pożar jest gwarantowany – tłumaczy nasz rozmówca.

Samozapłony mogą jeszcze bardziej pogorszyć kondycję finansową sektora. KW po czterech miesiącach 2013 r. miała blisko 80 mln zł straty netto. Wynik na zakończenie maja – to już informacja nieoficjalna – grubo przekroczył 100 mln zł na minusie. Po pięciu miesiącach na minusie był także KHW (80 mln zł straty). Tymczasem jakość zwałowanego węgla co kilka miesięcy obniża się o jedną kategorię, a to oznacza mniejsze przychody ze sprzedaży, bo paliwo kiepskiej jakości trzeba mieszać z lepszym. Ugaszonego węgla w ogóle nie udaje się sprzedać.

Do zagrożenia samozapłonami bez emocji podchodzi resort kierowany przez Janusza Piechocińskiego. – W naszej opinii zagrożeniem dla wyniku finansowego spółek jest raczej ilość niesprzedanego węgla na zwałach przy kopalniach niż ewentualność wystąpienia samozapłonu – mówi Iwona Drzygała, kierująca biurem prasowym Ministerstwa Gospodarki.

>>> Czytaj też: Polskie górnictwo jeszcze może być konkurencyjne na świecie

1,6 mld zł wynosi wartość rynkowa niesprzedanego węgla

15,6 mln zł to wynik finansowy górnictwa w I półroczu br.; rok temu było to 1,15 mld zł