O co zapytaliśmy

Impulsem do zadania pytań była informacja o uruchomieniu przez Hanwha Aerospace zakładu Hanwha Armoured Vehicle Centre of Excellence (H-ACE) w Petrești w Rumunii — pierwszej europejskiej bazy produkcyjnej koreańskiego koncernu. Zakład ma w pierwszym etapie wytwarzać i montować systemy K9 oraz wozy amunicyjne K10. Sama nazwa „centre of excellence” brzmi prestiżowo i budzi naturalne skojarzenie z regionalnym centrum kompetencji technologicznych.

ikona lupy />
Haubica K9 Thunder / Agencja Uzbrojenia

Zestawienie tej informacji z polskim doświadczeniem współpracy z Hanwha rodziło pytania o logikę decyzji. Polska kupuje od Koreańczyków więcej sprzętu i współpracuje z nimi dłużej, a jednak to Rumunia otrzymała etykietę centrum doskonałości. Co stoi za tym wyborem? Czy Polska jest traktowana priorytetowo, czy wtórnie? I jakie inwestycje Hanwha planuje nad Wisłą w perspektywie 2026–2028?

Pytania dotyczyły trzech zasadniczych kwestii: kryteriów wyboru Rumunii jako lokalizacji dla H-ACE, głębokości planowanej lokalizacji tamtejszej produkcji oraz potencjału polsko-koreańskiej współpracy przemysłowej w analogicznych projektach. Odpowiedź producenta okazała się zaskakująco otwarta.

Stanowisko Hanwha Aerospace - pełna treść odpowiedzi

Poniżej prezentujemy pełną odpowiedź Hanwha Aerospace, bez skrótów redakcyjnych, w oryginalnym brzmieniu przekazanym redakcji.

Polska jest jednym z kluczowych partnerów Hanwha Aerospace w Europie i pozostaje nim od początku naszej współpracy przemysłowej, jeszcze sprzed podpisania obecnych kontraktów artyleryjskich. Od 2014 roku realizujemy dostawy komponentów podwozi do polskich armatohaubic KRAB, budując relacje przemysłowe i technologiczne z polskimi podmiotami. W kwietniu 2025 r. podpisaliśmy z Hutą Stalowa Wola dziesiątą umowę na dostawy komponentów, o czym obie strony informowały w swoich kanałach komunikacji.

ikona lupy />
Kraby z najnowszej dostawy / MON

Obecnie współpraca Hanwha Aerospace i Polski odbywa się na bezprecedensową skalę. Program HOMAR-K (kor. Chunmoo), realizowany z Polską Grupą Zbrojeniową - Hutą Stalowa Wola i Jelczem oraz Grupą WB, jest przykładem głębokiej integracji systemów koreańskich z polskimi. System dostarczany jest Wojsku polskiemu z polskim podwoziem, integracja całości odbywa się w HSW, oraz z polskimi systemami dowodzenia i kierowania ogniem.

ikona lupy />
Jelcz z napędem 8x8 uzbrojony w wyrzutnię Homar-K, czyli koreańską K239 Chunmoo / 1 Mazurska Brygada Artylerii / 1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema

Kolejnym, przełomowym etapem współpracy było uruchomienie w Polsce spółki joint venture Hanwha WB Advanced System, która utworzy fabrykę dedykowaną produkcji pocisków rakietowych CGR-080 (pociski wykorzystywane przez systemy Chunmoo, zasięg 80 km). To przedsięwzięcie zapewni Polsce unikalne w skali europejskiej zdolności w zakresie wytwarzania precyzyjnej amunicji rakietowej, włączając kraj do elitarnego grona państw zdolnych produkować na własnym terytorium strategiczne środki bojowe, co w dłuższej perspektywie może także otworzyć możliwości eksportowe.

ikona lupy />
Pociski CGR-080 mają zasięg ok. 80 km. HOMAR-K może jednorazowo wystrzelić do 12 takich rakiet. / Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych

Dostawy pierwszych pocisków planowane są od 2030 roku.

W przypadku armatohaubicy K9, proces polonizacji jest etapowy i uzależniony od kolejnych umów oraz ustaleń międzyrządowych. Zgodnie z wymogami, zwiększającej swoje zdolności obronne w obliczu intensyfikacji działań za wschodnią granicą Polski, dostarczyliśmy, o czym informował w grudniu Wicepremier W. Kosiniak-Kamysz - 200 szt. K9, z czego wiele trafiło do Polski przed zakładanym terminem.

ikona lupy />
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w trakcie wizyty w Hucie Stalowa Wola. / Ministerstwo Obrony Narodowej / Wojciech Krol

Dostarczane haubice wyposażane są w wybrane polskie podsystemy, a dalsze pogłębianie współpracy przemysłowej będzie wynikało z kierunków rozwoju kooperacji i uzgodnionych warunków kontraktowych.

Zakres lokalizacji w Rumunii

Decyzja o utworzeniu zakładu Hanwha Armoured Vehicle Centre of Excellence (H-ACE) w Rumunii wynikała z uzgodnionych z rządem rumuńskim warunków oraz specyfiki programu realizowanego na rzecz tamtejszych sił zbrojnych. Rumunia zamówiła dotychczas 54 armatohaubice samobieżne AHS K9 oraz 36 wozów amunicyjnych K10.

Hanwha Aerospace realizuje ze swoimi partnerami na całym świecie model przemysłowy dostosowany do lokalnych wymagań klienta, obejmujący zakres transferu technologii, udział przemysłu krajowego w ustalonym harmonogramie. Rozwiązania przyjęte w Rumunii są optymalne dla potrzeb i uwarunkowań rumuńskich, podobnie jak rozwiązania przyjęte w Polsce odpowiadają polskim wymaganiom operacyjnym i przemysłowym.

Chciałbym również podkreślić, że określenie „Centre of Excellence” jest standardową nomenklaturą stosowaną przez Hanwha Aerospace wobec zakładów produkcyjnych i rozwojowych w krajach partnerskich.

Na pierwszym etapie zakład w Rumunii będzie odpowiadał za montaż systemów K9 oraz pojazdów amunicyjnych K10, a także rozwój zaplecza testowego i serwisowego. Zakres ten może ewoluować wraz z realizacją programu i ewentualnymi kolejnymi zamówieniami. Skala inwestycji jest powiązana z wolumenem zamówionego sprzętu oraz warunkami uzgodnionymi w umowie między stronami.

Bliska perspektywa

W perspektywie najbliższych lat Hanwha Aerospace koncentruje się przede wszystkim na pełnej realizacji strategicznych programów dla Sił Zbrojnych RP. W szczególności systemu HOMAR-K oraz armatohaubic K9, wraz z dalszym pogłębianiem współpracy przemysłowej w Polsce. Obejmuje to rozwój produkcji i kompetencji w ramach spółki joint venture odpowiedzialnej za wytwarzanie pocisków CGR-080, a także budowę i wzmacnianie zdolności serwisowo-remontowych oraz wsparcia eksploatacyjnego we współpracy z użytkownikiem końcowym.

ikona lupy />
Podpisanie 3 umowy na pociski do Homar-K / Materiały prasowe / Hanhwa Aerospace Europe

Równolegle prowadzimy działania analityczne i partnerskie w innych obszarach technologicznych, które w zależności od decyzji zakupowych i skali przyszłych programów, mogą w przyszłości przełożyć się na kolejne inwestycje przemysłowe w Polsce, zarówno w sektorze obronnym, jak i w obszarach o potencjalnym zastosowaniu cywilnym. Polska pozostaje dla Hanwha Aerospace jednym z kluczowych filarów obecności w Europie i naturalnym partnerem do dalszego, wspólnego rozwoju kompetencji przemysłowych.

KOMENTARZ REDAKCYJNY

Odpowiedź Hanwha Aerospace jest dyplomatyczna w formie. Koreański koncern nie stara się ukryć asymetrii między rolą Polski a Rumunii wręcz przeciwnie, kreuje tę asymetrię jako atut Warszawy. Warto tę konstrukcję przeanalizować chłodnym okiem.

Rumunia otrzymała zakład montażowy dostosowany do konkretnego, stosunkowo skromnego kontraktu: 54 haubice K9 i 36 wozów K10. Sama Hanwha demistyfikuje etykietę „centre of excellence”, wyjaśniając, że jest to „standardowa nomenklatura stosowana wobec zakładów produkcyjnych i rozwojowych w krajach partnerskich”. Innymi słowy: każdy kraj, który podpisuje odpowiedni kontrakt, może otrzymać swoje lokalne centrum doskonałości. Wartość tej nazwy jest więc raczej PR-owa niż strategiczna.

Polska tymczasem zmierza w zupełnie innym kierunku. Plan Hanwha WB Advanced System zakłada uruchomienie na terytorium Polski fabryki pocisków rakietowych CGR-080 — amunicji o zasięgu 80 km, stosowanej przez systemy Chunmoo. To nie jest montaż gotowych elementów, lecz produkcja samego „contenu”: środków bojowych, które są materiałem eksploatacyjnym każdego konfliktu i każdych ćwiczeń. Strumień zamówień na amunicję jest z natury powtarzalny i długoterminowy — w przeciwieństwie do jednorazowych kontraktów na zakup platform lądowych.

Historia przemysłów zbrojeniowych dowodzi, że kontrola nad amunicją to kontrola nad rentownością. Producenci platform: czołgów, haubic, wyrzutni, zarabiają na etapie sprzedaży. Producenci amunicji zarabiają przez cały cykl życia systemu, a w warunkach konfliktu lub intensywnych ćwiczeń - wielokrotnie. Polska, jeśli joint venture dojdzie do skutku zgodnie z harmonogramem i przy satysfakcjonującym zakresie transferu technologii, wejdzie do tej drugiej kategorii.

Zastrzeżenia są jednak uzasadnione. Po pierwsze, pierwsza dostawa pocisków planowana jest dopiero na 2030 rok. To pięć lat intensywnych zmian geopolitycznych i technologicznych, w których harmonogramy zbrojeniowe potrafią ulec radykalnej rewizji. Po drugie, zakres faktycznego transferu technologii pozostaje kwestią nierozstrzygniętą publicznie: różnica między licencjonowaną produkcją komponentów a pełną zdolnością do samodzielnego wytwarzania pocisków jest ogromna. Po trzecie, ewentualne możliwości eksportowe, o których wspomina Hanwha, są dziś jedynie spekulacją uzależnioną od dziesiątek zmiennych regulacyjnych, politycznych i rynkowych.

Mimo tych zastrzeżeń architektura podziału ról jest czytelna i, przynajmniej na poziomie deklaracji, korzystna dla Polski. Warszawa produkuje rakiety. Bukareszt składa wyrzutnie. Czas pokaże, która opcja okaże się trwalsza jednak na obecnym etapie status producenta amunicji wydaje się strategicznie i ekonomicznie znacznie atrakcyjniejszy niż rola integratora nośników. Polska ma rzadką szansę, by w dojrzałym przemyśle obronnym nie tylko być odbiorcą technologii, ale stać się jej autorem.