W sobotę rano eksplozje wstrząsnęły Teheranem. Mieszkańcy, z którymi dziennikarze Reutera rozmawiali telefonicznie, opisywali chaotyczne sceny. Wielu pospiesznie udało się do szkół, by odebrać swoje dzieci lub zaczęło przygotowania do wyjazdu.
Rodzice odbierają dzieci ze szkół, mieszkańcy szykują się do ucieczki
– Jedziemy do rodzinnej miejscowości w (prowincji) Jazd. Teheran nie jest już bezpieczny – powiedział sklepikarz Golamreza, ojciec dwójki dzieci i jedna z ponad 20 osób w Iranie, z którymi rozmawiał Reuters.
Reuters podkreśla, że dla Irańczyków jest to kolejny wstrząs po niedawnym krwawym stłumieniu przez reżim antyrządowych protestów, w wyniku którego zginęły tysiące osób.
Władze USA i Izraela zapowiedziały, że rozpoczęte w sobotę uderzenia będą kontynuowane w kolejnych dniach. W Iranie władze poradziły mieszkańcom, aby przenosili się z Teheranu i niektórych innych miast w bardziej bezpieczne miejsca. Szkoły i uczelnie wyższe zamknięto do odwołania.
– Boimy się. Jesteśmy przerażeni. Moje dzieci się trzęsą. Nie mamy dokąd pójść. Zginiemy tutaj. Co się stanie z moimi dziećmi? – powiedziała przez łzy 32-letnia mieszkanka miasta Tebriz, przedstawiająca się imieniem Minu.
Strach, gniew i nadzieja na upadek reżimu. Irańczycy podzieleni
Rozmówca Reutera z miasta Jazd w środkowej części kraju wyraził nadzieję, że ataki doprowadzą do upadku reżimu ajatollahów, rządzącego krajem od rewolucji islamskiej z 1979 roku. – Niech bombardują – ocenił.
Inne zdanie wyraziła mieszkanka miasta Raszt na północy kraju, Samira Mohebbi. – Jestem przeciwko reżimowi, do diabła z nim. Ale nie chcę, by mój kraj atakowały zagraniczne siły. Nie chcę, by Iran zamienił się w Irak – powiedziała, odnosząc się do rozlewu krwi i chaosu w tym kraju po obaleniu przez USA Saddama Husajna.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił po sobotnich uderzeniach na Iran, że najwyższy przywódca tego kraju, ajatollah Ali Chamenei, nie żyje. Informacji tej nie potwierdziły jak dotąd władze irańskie.
Po doniesieniach o śmierci Chameneia na ulicach Teheranu i innych miast pojawiły się grupy świętujących mieszkańców. Na nagraniach krążących w sieciach społecznościowych widać ludzi tańczących i wiwatujących między innymi w Teheranie – informowały media.
Jednak niektórzy rozmówcy Reutera wyrażali niepokój o przyszłość. – Ludzie są w szoku, są przestraszeni. Co się z nami stanie? – powiedziała mieszkanka Teheranu.
Czerwony Półksiężyc poinformował, że w sobotnich atakach USA i Izraela na Iran zginęło co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych. (PAP)
wia/ adj/