Forsal logo

Białoruś w czołówce państw ograniczających swobodę rosyjskich eksporterów

Mińsk, Białoruś Fot. Shutterstock
Mińsk, Białoruś Fot. Shutterstock/ShutterStock
Wydawałoby się, że skoro Białoruś łączy z Rosją Unia Celna, Mińsk powinien traktować rosyjski biznes na równi z własnym, a stosunki handlowe obu państw będą się rozwijać bez przeszkód. Nic bardziej mylnego.

Rząd w Moskwie uznał Białoruś za jedno z czterech państw najsilniej ograniczających swobodę działania rosyjskich eksporterów.

„Największą ilość środków ograniczających (w stosunku do rosyjskich towarów i usług – red.) podjęto w UE, na Ukrainie, w USA i na Białorusi” – czytamy w raporcie ministerstwa rozwoju gospodarczego (Minekonomrazwitija). UE jako całość i USA tradycyjnie należą do najbardziej protekcjonistycznych organizmów na świecie, Ukraina toczy z Rosją pełzającą wojnę handlową, będąc u progu podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Ale skąd na tej liście wzięła się Białoruś?

>>> Czytaj też: Unia Europejska czy Rosja: kto wygra bitwę o Ukrainę?

Resort kierowany przez Aleksieja Ulukajewa narzeka, że Białorusini – broniąc swojego rynku – łamią przy okazji ustalenia podjęte przy okazji akcesji do Unii Celnej. Od 1 stycznia 2013 r. Białoruś się zobowiązała, że przy zamówieniach publicznych firmy z Rosji (i Kazachstanu) będą traktowane na równi z białoruskimi. Mimo to w I kw. tego roku kilku rosyjskim producentom nie pozwolono na uczestnictwo w przetargach. „Dotyczyło to przede wszystkim ograniczenia sprzedaży zagranicznych słodyczy i konserw” – czytamy w raporcie Minekonomrazwitija.

W sumie resort wylicza, według stanu na 1 października, 12 podobnych ograniczeń. Poza sprawą przetargów rosyjscy inwestorzy skarżą się na bariery dotyczące alkoholu, lekarstw, produktów rybnych, tytoniu, ale i na odgórne regulowanie cen na niektóre produkty i usługi. Rosyjski raport to kolejny przykład, w jaki sposób władze w Mińsku starają się zachować w relacjach z Rosją jak najdalej idącą swobodę działania, nawet gdyby miało to łamać podjęte już zobowiązania.

>>> Czytaj też: Białoruś walczy o kredyt z MFW, obiecując gruszki na wierzbie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKadrowa rewolucja w Kijowie. Oto najważniejsze roszady i ich znaczenie »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj