Poznaliśmy wyniki pseudoreferendum: większość za odłączeniem obwodu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 maja 2014, 05:08
Prorosyjscy separatyści w Ługańsku. Fot. EPA/IGOR KOVALENKO/PAP/EPA
Prorosyjscy separatyści w Ługańsku. Fot. EPA/IGOR KOVALENKO/PAP/EPA/PAP/EPA
Donieccy separatyści przedstawili wyniki swojego pseudoreferendum. Według nich, większość jego uczestników opowiedziała się za niepodległością obwodu donieckiego.

Samozwańczy szef donieckiej komisji wyborczej Roman Liahin poinformował, że frekwencja stanowiła niemal 75 proc. 90 proc. głosujących poparło ogłoszenie powstania Republiki Donieckiej.

Separatyści zapowiedzieli też, że na Wschodzie nie będzie wyborów prezydenckich 25 maja, choć jeszcze kilka godzin wcześniej obiecywali, że nie będą przeszkadzać w icgh przeprowadzeniu.

Komentatorzy zauważają, że przedstawione wyniki są absurdalne, ponieważ punktów do głosowania było kilkukrotnie mniej niż zazwyczaj, a w niektórych miejscowościach w ogóle ich nie było, a zatem fizycznie taka liczba wyborców nie byłaby w stanie zagłosować.

Duża liczba oddanych głosów to prawdopodobnie wynik tego, że pozwalano głosować niemal każdemu, kto chciał i można to było robić kilka razy. Ponieważ karty nie były w ogóle zabezpieczone, można było je sobie samemu wydrukować w domu, a potem kilka wrzucić do urny wyborczej.

Przebiegu plebiscytu nikt nie kontrolował, nie było żadnych obserwatorów, nawet ze wspierającej separatystów i terrorystów Rosji.

Dla ukraińskich władz głosowanie jest nielegalne. Wspólnota międzynarodowa już wcześniej zapowiedziała, że nie uzna jego wyników. O jego odłożenie apelował nawet prezydent Rosji Władimir Putin.

Prezydent krytykuje referendum

Farsa bez żadnych podstaw i skutków prawnych. Tak określił przeprowadzone przez prorosyjskich separatystów "referendum" niepodległościowe na wschodzie Ukrainy, pełniący obowiązki prezydenta tego kraju Ołeksandr Turczynow. Jak dodał, jego organizatorzy poniosą konsekwencje za swoje działania.

- To tak zwane referendum jest po prostu propagandową przykrywką dla morderstw, porwań i innych aktów przemocy - powiedział Turczynow. Po raz kolejny oskarżył też Rosję o wspieranie separatystów, których celem jest zdestabilizowanie kraju i obalenie władz w Kijowie. Jak dodał, Moskwa podejmuje kroki w celu storpedowania zaplanowanych na 25 maja wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Ołeksandr Turczynow zapewnił również, że operacja antyterrorystyczna na wschodzie kraju przeciwko "sabotażystom" i "przestępcom" będzie kontynuowana.

>>> Czytaj też: Europa cierpi na schizofrenię. Migracja to nie problem, ale szansa

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj