Doniesienie złożył szef KNF. Alarmował, że majątek fundacji wart kilkadziesiąt milionów złotych, który mógłby posłużyć do ratowania kas, wyprowadzono poza strukturę SKOK-ów. "Nieprawidłowości te mogły doprowadzić do wywołania poważnej szkody materialnej w majątku SKOK" - przyznał Mariusz Marciniak z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Postępowaniem zajmą się prokuratorzy z Wydziału do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Obecnie prowadzone czynności sprawdzające. Jak dowiedziało się Radio Gdańsk decyzja o wszczęciu śledztwa, jego kierunkach i kwalifikacji prawnej mogą zapaść jeszcze w tym tygodniu.

Tymczasem zrzeszająca wszystkie SKOK-i Kasa Krajowa w wydanym oświadczeniu twierdzi, że zarzuty wobec niej są nieuprawnione i pojawiają się w związku z trwającą kampanią wyborczą. Zwraca uwagę, że "otoczenie prawne", w których funkcjonują spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe od 2012 r. jest wyjątkowo niestabilne. Istotne wątpliwości - jak czytamy - budzi także jakość przepisów dotyczących kas.

Kasa Krajowa wyraża także wątpliwości wobec działań Komisji Nadzoru Finansowego. Równocześnie potwierdza gotowość do współpracy z KNF w celu poszukiwania rozwiązań służących poprawie sytuacji kas. "Podstawą tej współpracy musi być jednak dialog, którego obecnie bardzo brakuje" - czytamy w oświadczeniu.

>>> Czytaj też: Jeszcze łatwiejsze rozliczanie PIT? Fiskus uruchomił dziś nową usługę