Jak powiedziała dziennikarzom w środę koordynatorka koalicji Kaja Kowalczewska z fundacji Inicjatywa Międzynarodowego Prawa Karnego i Praw Człowieka w Europie Środkowej i Wschodniej, nad zarzutami wobec użycia bojowych dronów latających dyskutuje się w USA i Europie Zachodniej, ale w Polsce debata na ten temat się nie toczy.

Tymczasem na arenie międzynarodowej podnoszone są zarzuty m.in. dotyczące postępującej automatyzacji kierowania tymi maszynami i ich wpływu na życie ludności cywilnej tam, gdzie są używane. Obawy rodzi też obniżanie się kosztów użycia sił zbrojnych, co może sprawić, że polityczna decyzja o wysłaniu takiego sprzętu za granicę będzie łatwiejsza do podjęcia. Wreszcie podnosi się sprawę błędnej kwalifikacji celów do ataku dla dronów, co prowadzi do strat wśród ludności cywilnej.

Koalicję tworzy 13 organizacji pozarządowych. Wśród nich są m.in. Amnesty International, Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Polski Czerwony Krzyż. Powstała w styczniu koalicja prowadzi kampanię "5 ton nad ziemią" (nazwa pochodzi od masy startowej bojowego bezzałogowca MQ-9 Reaper, używanego m.in. nad Irakiem i Afganistanem).

Uregulować drony

"Władze cywilne powinny zapewnić opracowanie odpowiedniej klasyfikacji i regulacji oraz określić politykę rozwoju i użycia bojowych bezzałogowych systemów powietrznych (BSP), zwracając szczególną uwagę na rozwiązania prawne gwarantujące legalne użycie BSP. Zwiększenie możliwości technologicznych zobowiązuje państwa demokratyczne do przestrzegania wyższych standardów kontroli i ostrożności w planowaniu działań zbrojnych z poszanowaniem międzynarodowego prawa humanitarnego i praw człowieka" - napisano w opublikowanym w środę stanowisku koalicji.

> > > Czytaj także: Na polskim niebie zaroiło się od dronów. Urząd Lotnictwa Cywilnego musi znowelizować przepisy

"Szczególnie istotnym", uważają członkowie koalicji, "jest zakazanie przez Polskę praktyki bezprawnych ukierunkowanych zabójstw (tzw. unlawful targeted killings)". Polega to na selektywnej eliminacji z użyciem dronów osób uznanych za niebezpieczne, które jednak w danej chwili nie stanowią zagrożenia.

Organizacje podkreślają, że taka praktyka, o której stosowanie podejrzewane są m.in. Stany Zjednoczone, jest sprzeczna z polską konstytucją i naszymi zobowiązaniami międzynarodowymi, m.in. Europejską konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. "Brak odpowiednich regulacji prawnych w tym zakresie jest niepokojący i wymaga pilnego rozpoczęcia prac nad ich opracowaniem" - napisano w oświadczeniu.

Prezydent proponuje regulację

Oświadczenie zostało wysłane na początku kwietnia do prezydenta, MON, BBN i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. BBN zdążyło już odpowiedzieć w imieniu prezydenta, że chce wspierać odpowiednimi zmianami w obowiązującym prawie prace nad ustanowieniem narodowego programu systemów bezzałogowych. Jak napisał szef Biura Stanisław Koziej, organizacje, które podpisały się pod pismem do prezydenta, będą uczestniczyć w rozmowach nad modelem programu i sposobem jego wdrażania.

> > > Czytaj także: Urząd Lotnictwa Cywilnego zamierza wprowadzić "prawo jazdy" na drony

Rzecznik MON płk Jacek Sońta poinformował PAP, że resort dostrzega potrzebę prawnego uregulowania kwestii użycia bezzałogowców. Jednak z odpowiedzi resortu wynika, że nie chodzi o bojowe zastosowaniem uzbrojonych bezzałogowców, lecz o regulacje dotyczące ruchu lotniczego. To zaś leży przede wszystkim w gestii resortu infrastruktury, a w mniejszym stopniu - MON, MSW i Ministerstwa Sportu i Turystyki. Trwają prace międzyresortowe, ma zostać powołany zespół ekspercki - poinformował Sońta.

> > > Czytaj także: UE musi ograniczyć użycie "śmiercionośnych" dronów

W ub. roku MON zwracało uwagę Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju na konieczność wydania rozporządzenia, które określałoby sposób i warunki wykonywania lotów przez bezzałogowce w polskiej przestrzeni powietrznej oraz procedury współpracy operatorów tych statków ze służbami ruchu lotniczego. MIR odpowiedziało, że pracuje nad nowelizacją innego rozporządzenia, które mogłoby obejmować także potrzeby wojska.

Polskie drony rozpoznawcze

Obecnie Wojsko Polskie używa małych bezzałogowców rozpoznawczych trzech typów - pochodzących z Polski, Izraela i USA. W Afganistanie na rzecz polskich żołnierzy były wykorzystywane także bezzałogowce rozpoznawcze należące do sojuszników.

> > > Czytaj także: USA: drony wśród najpopularniejszych prezentów 2014 roku

MON zamierza pozyskać kilkadziesiąt zestawów bezzałogowych rozpoznawczych i rozpoznawczo-uderzeniowych różnej klasy - od wersji mikro i mini po maszyny rozpoznawcze szczebla operacyjnego z możliwością rażenia celów (klasa MALE - Medium Altitude Long Endurance, czyli średniego pułapu i długiego czasu trwania lotu). Priorytetem przy realizacji tego zadania ma być budowanie w kraju zdolności do utrzymania i produkcji sprzętu.

Uzbrojony Gryf

W tym roku MON ma rozstrzygnąć najważniejsze programy systemów bezzałogowych. W styczniu MON uruchomiło - adresowane do polskich producentów - postępowanie dotyczące rozpoznawczych bezzałogowych systemów powietrznych klas taktycznej i mini. Drony kupione w ramach programów Orlik (15 zestawów) i Wizjer (36 zestawów) będą wykorzystywane w systemach kierowania ogniem broni dalekiego zasięgu. Do postępowania zgłosiło się pięć podmiotów: konsorcjum zawiązane przez PGZ, WB Electronic, EADS Warszawa Okęcie, Wojskowy Instytut Łączności i Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia.

> > > Czytaj także: Tajemnicze drony nad elektrowniami atomowymi. Francja prowadzi dochodzenie

Wojsko chce też kupić drony zdolne przenosić uzbrojenie. Takie możliwości mają maszyny z USA i Izraela, MON dokona wyboru miedzy firmami z tych krajów. Rozważane są możliwości pozyskania dronów w formule międzyrządowej. Program Zefir - samoloty średniego pułapu i długiego trwania lotu (klasy MALE) - zakłada zakup czterech zestawów po trzy samoloty każdy plus naziemne stacje naprowadzania; program Gryf - zasięg taktyczny - przewiduje 12 zestawów po cztery samoloty.