Unijni negocjatorzy przedstawili go stronie amerykańskiej podczas rundy rozmów, która odbyła się 20-24 kwietnia w Nowym Jorku. W poniedziałek tekst prawny został upubliczniony na stronach internetowych Komisji Europejskiej.

W projekcie rozdziału regulacyjnego znajdują się m.in. zapisy przewidujące powołanie wspólnej unijno-amerykańskiej instytucji ds. współpracy regulacyjnej (Regulatory Cooperation Body - RCB). Jej zadaniem ma być m.in. omawianie obecnych regulacji i nowych inicjatyw oraz przygotowywanie wspólnych propozycji dotyczących międzynarodowych regulacji.

RCB nie będzie miało prawa do przyjmowania aktów prawnych czy wpływania na procedury prawne w USA i UE. Jak tłumaczył w poniedziałek w Brukseli pragnący zachować anonimowość urzędnik KE, opracowywaniem i wdrażaniem regulacji będą się zajmowały krajowe bądź unijne organy, tak jak dzieje się to obecnie.

Mechanizmem, który ma również pomagać ujednolicaniu rozwiązań regulacyjnych w UE i USA, ma być też wczesne informowanie się o planowanych nowych regulacjach. KE chce, by każda ze stron przekazywała publicznie z rocznym wyprzedzeniem listę planowanych regulacji na poziomie centralnym. Każda ze stron miałaby też wskazać te z regulacji, które mogłyby wywierać znaczący wpływ na handel międzynarodowy lub inwestycje.

Zaproponowano też utworzenie dwustronnego mechanizmu wspierającego współpracę regulacyjną, by ułatwiać wymianę informacji oraz wspierać "kompatybilność" między rozwiązaniami w UE i USA.

Eliminacja barier biurokratycznych i różnic w regulacjach dotyczących np. bezpieczeństwa żywności, ochrony zdrowia czy środowiska ma przynieść największe korzyści po zawarciu umowy między UE a Stanami Zjednoczonymi.

Sprawa wywołuje jednak sporo kontrowersji i obaw dotyczących pogorszenia ochrony konsumentów przez wprowadzenie nowych rozwiązań, np. dotyczących GMO. KE przy każdej okazji podkreśla, że tak się nie stanie, ale ruch przeciwko TTIP w Europie rośnie.

W projekcie rozdziału regulacyjnego zapisano m.in., że każda ze stron przy wprowadzaniu nowych regulacji na poziomie centralnym będzie dokonywała oceny ich skutków, biorąc pod uwagę nie tylko aspekty ekonomiczne. Wynik konsultacji ma być jawny.

Zaproponowano też, że USA i UE, planując nowe regulacje, będą brały pod uwagę akty prawne, które zostały przyjęte wcześniej przez daną ze stron. To również ma sprzyjać ujednolicaniu regulacji po obu stronach Atlantyku.

Propozycja KE, z którą już zapoznała się strona amerykańska, będzie teraz przedmiotem dalszych negocjacji.

>>> Czytaj też: Clapham: Unia pcha się w paszczę amerykańskich korporacji