Rząd, biznes i tysiące Polaków jednym głosem
Transport na Ukrainę to efekt akcji „Ciepło z Polski dla Kijowa”, która w ostatnich dniach zyskała ogólnokrajowe wsparcie i przekroczyła próg 6 milionów złotych. Teraz cel został zwiększony do 10 milionów i obejmuje już nie tylko Kijów, ale całą Ukrainę. W pomoc zaangażowały się nie tylko organizacje pozarządowe, ale również polski rząd, opozycja, przedsiębiorcy i zwykli obywatele. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych wsparła wysyłkę sprzętu, a Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski publicznie poparł inicjatywę. Głos wsparcia płynie również z opozycji, Michał Dworczyk z PIS zadeklarował wpłatę na zbiórkę.
Za akcją stoi szeroka koalicja – od Fundacji Stand With Ukraine, Euromaidan Warszawa, Fundacji Otwarty Dialog, po organizację Przedsiębiorcy Pomagają i Fundację Igora Tracza. Zbiórkę wspierają także media, aktywiści oraz liderzy biznesu, tacy jak Dominika Kulczyk, Beata Drzazga, czy firmy InPost, Polenergia, Raben i Cordis Logistics.
Każdy generator to ciepło, życie i nadzieja
„To przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Mam łzy w oczach” – mówi Natalia Panchenko z Fundacji Stand With Ukraine. „Każdy generator to szansa, że ktoś ugotuje ciepły posiłek, ogrzeje dziecko albo zadzwoni do bliskich”. Pomoc nie kończy się na sprzęcie, zbiórka obejmuje również śpiwory, odzież termiczną i stacje zasilające.
Dominika Kulczyk zaapelowała do całej branży energetycznej o jedność, podkreślając, że „gdy stawką jest ludzkie życie, polska energetyka potrafi działać wspólnie”. Polska znów pokazuje, że ma nie tylko wielkie serce, ale też realne możliwości pomocy, podkreślają organizatorzy akcji.
Energetyczne zawieszenie broni? Ukraina nie chce zimy w ciemności
W obliczu skrajnej sytuacji, Ukraina i USA zaproponowały Rosji tzw. „energetyczne zawieszenie broni”. Moskwa miałaby zaprzestać ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną, a Kijów uderzeń w rosyjskie rafinerie i stacje przekaźnikowe energii, zwłaszcza w rejonie rosyjskiego Biełgorodu, który z kolei ukraińskie ataki pozbawiły prądu. W pakiecie znalazło się również zaprzestanie ataków na tankowce „floty cieni”, przewożące rosyjską ropę mimo sankcji.
Powód jest jasny: rosyjskie ataki po raz pierwszy od początku wojny przynoszą systemowy, kumulatywny efekt. Po uderzeniach rakietowych i dronowych w styczniu – m.in. za pomocą hipersonicznych „Cyrkonów” i balistycznych „Iskanderów” dziesiątki regionów Ukrainy zostały pozbawione prądu, wody i ogrzewania. Tak chwalona ukraińska obrona przeciwlotnicza nie obroniła ukraińskich elektrowni. Wiele miast, w tym Kijów, Odessa, Charków i Krzywy Róg, doświadcza całkowitego odcięcia od elektrociepłowni. Brak prądu to uderzenie nie tylko w ludność cywilną i ekonomikę, ale także przemysł zbrojeniowy oraz kolei Ukrainy.
Kryzys w Kijowie, gniew w Chmielnickim
Ataki mają też efekt polityczny i społeczny. W ukraińskim Chmielnickim protestujący z powodu braku prądu i ogrzewania zablokowali drogi i podeszli pod budynek rady miejskiej. Doszło do starć z policją i niebezpiecznych incydentów. Podobne sceny miały miejsce wcześniej w Kijowie i Odessie, gdzie ciemność i mróz doprowadzają ludzi do desperacji. W Kijowie, gdzie nawet 60% miasta pozostaje bez prądu, dochodzi do zamykania całych sieci handlowych. Spór o kryzys doprowadził do otwartego konfliktu między prezydentem Zełenskim a merem Witalijem Kliczką.
Grozi nam fala uchodźców?
Dalsze pogarszanie się sytuacji energetycznej w Ukrainie, zwłaszcza przy prognozowanych mrozach, może oznaczać konieczność ewakuacji całych miast. Eksperci alarmują: jeśli infrastruktura się nie odbuduje, tysiące ludzi – szczególnie z Kijowa i wschodniej Ukrainy – mogą ruszyć w stronę zachodu. Gdzie? Tam, gdzie jest ciepło, prąd i możliwość przetrwania. Dla wielu z nich kierunkiem może być polska granica.
To już nie tylko kryzys wojenny, ale ryzyko katastrofy humanitarnej na pełną skalę. W tle nadal toczy się wojna o infrastrukturę: Ukraina uderza w rafinerie i stacje przesyłowe w Rosji, Rosja metodycznie niszczy elektrociepłownie i stacje przesyłowe w największych miastach Ukrainy.