Za oceanem, ze względu na różnicę czasową, wybory odbywają się zawsze dzień wcześniej niż ma to miejsce w kraju.

Chęć pójścia do urn w Chicago, największym skupisku Polaków w USA, zadeklarowało niecałe dwanaście tysiące osób. Jak na razie głosowanie przebiega bez większych przeszkód, występują tylko drobne problemy, podkreśla Roman Walczak, przewodniczący komisji zlokalizowanej na chicagowskim Jackowie. Szczególnie w godzinach rannych, aby oddać głos w najbardziej obleganych lokalach wyborczych trzeba było odstać kilkanaście minut w kolejce.

Za oceanem nie obowiązuje cisza wyborcza i agitacje można prowadzić nieprzerwanie.

>>> Czytaj też: Coraz większa zapaść demograficzna w Polsce. Liczba urodzeń spada od 4 lat