W całym kraju trwają wybory prezydenckie. O najwyższy urząd w państwie ubiega się 11 kandydatów.

Do tego czasu obowiązuje cisza wyborcza. Zakazana jest jakakolwiek agitacja. W ciągu dnia Państwowa Komisja Wyborcza będzie podawać jedynie cząstkowe wyniki frekwencji - pierwsze tego typu dane mamy poznać po południu.

Każdy wyborca idąc na głosowanie musi ze sobą zabrać dokument ze zdjęciem potwierdzający tożsamość. Otrzyma jedną, białą kartę do głosowania formatu A4. Głos będzie ważny, gdy w kratce po lewej stronie nazwiska kandydata, postawimy jeden znak "X". Postawienie dwóch lub więcej znaków, albo niepostawienie żadnego powoduje, że głos jest nieważny.
Rysunki czy dopiski na karcie nie wpływają na ważność głosowania. Wszystko pisane poza kratką nie narusza ważności głosu. Jeżeli druga kratka będzie zamazana, to decyzję ostateczną podejmą członkowie komisji.

W wyborach głosują też politycy oraz hierarchowie. W Krakowie głos oddali prymas Polski Wojciech Polak oraz metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, uczestniczący w procesji na Skałkę. W swoim okręgu w Poznaniu głosował z kolei przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki.

Polacy głosują także poza granicami naszego kraju. Wybory w Stanach Zjednoczonych już się zakończyły. Najwyższą frekwencję odnotowano w Chicago.
W Rosji głosowanie trwa dzisiaj. Utworzono tam pięć obwodowych komisji - w: Moskwie, Sankt Petersburgu, Kaliningradzie, Irkucku i Smoleńsku.

Wybory wygra kandydat, który uzyska ponad 50 procent głosów wyborców. Jeżeli żaden z kandydatów nie zdobędzie takiego poparcia, za dwa tygodnie odbędzie się druga tura z udziałem dwóch kandydatów z najwyższym poparciem z dzisiejszego głosowania.

>>> Czytaj też: Od Bełchatowa po Łapy, czyli jak przemysłowa monokultura zmieniła polskie regiony