Jak wyjaśnia prezes funduszu, Piotr Linke, instytucja ma pomóc tym firmom, dla których Polska staje się zbyt małym rynkiem. Fundusz wraz z polską firmą będzie składał się na zagraniczną inwestycję. Udział FEZ zawsze będzie mniejszościowy i nie powinien przekroczyć 50 milionów złotych. Prezes Piotr Linke wyjaśnia, że obie strony będą ponosić ryzyko powodzenie inwestycji. Zainteresowanie zgłosiło około 120 firm. Poważne rozmowy toczą się z około 40 partnerami.

Przedstawiciel Funduszu Ekspansji Zagranicznej, Zbigniew Głuchowski, wyjaśnia, że zainteresowane podmioty reprezentują różne branże i są zainteresowane inwestycją w wielu krajach. Chodzi głównie o kraje Unii Europejskiej czy najbliższych sąsiadów Polski. Zbigniew Głuchowski zastrzega, że nie brakuje firm zainteresowanych inwestycjami na Dalekim Wschodzie, w Stanach Zjednoczonych czy w Afryce.

Władze funduszu informują, że kończy się procedura jego rejestracji. Na przełomie czerwca i lipca instytucja powinna oficjalnie rozpocząć działalność. Docelowo fundusz chce przeznaczyć na swoją działalność około 1,5 miliarda złotych. Pierwsza umowa może być sfinalizowana jesienią tego roku.

Podobne fundusze działają w wielu europejskich krajach, między innymi w Niemczech, Holandii czy Belgii. Według szacunków FEZ zaangażowanie polskich firm za granicą sięga około ponad 37 miliardów euro. Polskie podmioty angażują w bezpośrednie inwestycje zagraniczne około 3,5 miliarda euro rocznie.

>>> Czytaj też: Wypaleni przez Mordor. Czy wielkie korporacje niszczą pracowników?