To poważny problem, który można rozwiązać tylko na poziomie międzynarodowym - ocenia Rafał Baczyński-Sielaczek z Instytutu Spraw Publicznych. 

"Żaden z tych bogatych krajów arabskich, jak Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt nie jest stroną Konwencji Genewskiej o ochronie uchodźców" - wyjaśnia ekspert. I dodaje, że te kraje nie mają żadnych zobowiązań w stosunku do uchodźców, którzy próbują wjechać na ich teren.

"Co więcej, żeby wjechać na terytorium Arabii Saudyjskiej Syryjczycy muszą mieć wizę, której oczywiście nie otrzymają" - mówi Rafał Baczyński-Sielaczek.

Ekspert dodaje, że formalnie wszystko jest w porządku, bo te kraje nie łamią prawa międzynarodowego, a ich polityka migracyjne opiera się na zamknięciu na uchodźców. W ocenie Rafała Baczyńskiego-Sielaczka jest to moralna porażka tych krajów. Tym bardziej, że jak mówi Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie były zaangażowane w konflikt w Syrii, wspierając przeciwników Asada.

"Patrząc na ten problem z tej strony ponoszą one odpowiedzialność za tą sytuację, która jest w tym momencie w Syrii" - dodaje rozmówca IAR.

Rafał Baczyński-Sielaczek zachęca, by na uchodźców nie patrzeć przez prymat kosztów, ale jako na zasób, który może przyczynić się do rozwoju społeczeństw zachodnich.

>>> Czytaj też: Dlaczego zamiast bogatych krajów arabskich imigranci wybierają Europę?