O sprawie jako pierwszy pisał serwis ABCNews.go.com.

Japoński koncern odpowiedział, że nie ma pojęcia, w jaki sposób terroryści weszli w posiadanie tych aut. „Toyota na restrykcyjną politykę nie sprzedawania aut podmiotom, które mogłyby wykorzystać pojazdy do celów paramilitarnych lub terrorystycznych” – napisał Ed Lewis, dyrektor ds. komunikacji w oddziale Toyoty w Waszyngtonie.

Lewis dodał, że firma nie jest w stanie śledzić swoich aut, które zostały ukradzione lub odsprzedane osobom trzecim. Japoński koncern zapewnił, że będzie współpracował z amerykańskimi urzędami w tej sprawie.

Na wielu filmach propagandowych Państwa Islamskiego z Libii, Syrii czy Iraku można dostrzec wyjątkowo dużo aut marki Toyota, szczególnie modeli Hilux i Land Cruiser. Japoński koncern podaje, że sprzedaż tych dwóch modeli w Iraku wzrosła trzykrotnie z 6 tys. sprzedanych sztuk w 2011 roku do 18 tys. w 2013 roku. W 2014 roku ich sprzedaż nieco spadła do poziomu 13 tys. sztuk.

>>> Czytaj też: Gospodarcza pętla zaciska się na szyi Kremla. Rosjanie skazani na biedę