W ostatnim piętnastoleciu średnioroczny kurs złotego wobec euro zmieniał się w nieregularny sposób. Najwyższą wartość (4,53 zł) osiągnął on w 2004 roku, a najniższą (3,52 zł) w 2008 r. Średnioroczny poziom tego kursu sześć razy zszedł poniżej 4 zł, ostatni raz w 2010 roku, przy czym tylko w okresie 2006-2008 przez trzy kolejne lata euro kosztowało średniorocznie mniej niż 4 złote. W ostatnich czterech latach średnioroczny kurs „zakotwiczył” w zdumiewająco wąskim przedziale 4,18-4,20 zł.

Od dłuższego czasu panuje powszechny i teoretycznie zasadny konsensus badaczy i analityków, że solidne makroekonomiczne fundamenty polskiej gospodarki, wysoki wzrost gospodarczy na tle krajów Unii i Europy Środkowo – Wschodniej, czy uniknięcie recesji w 2009 roku są istotnymi czynnikami prowadzącymi do umacniania się złotego wobec euro i innych walut.

Można wskazać jeszcze inne parametry gospodarcze wzmacniające wiarygodność Polski, które bez wątpienia mają pozytywny wpływ na kształtowanie się kursu złotego:

– konsekwentną politykę płynnego kursu walutowego obowiązującą od czerwca 2000 roku,

– niski poziom relacji deficytu obrotów bieżących bilansu płatniczego do PKB (od 5,5 proc. w 2004 roku do ok. 0,2 proc. w 2015 roku)

– wysoki i stabilny poziom oficjalnych rezerw dewizowych z tendencją do zwiększania się,

– otwartą w 2009 roku i przedłużaną na kolejne lata Elastyczną Linię Kredytową w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, z której nasz kraj nigdy nie korzystał,

– zdjęcie z Polski przez Komisję Europejską procedury nadmiernego deficytu obowiązującej od 2009 roku do czerwca 2015 r.

Taka sytuacja skutkuje tezą o umacnianiu się złotego w corocznych założeniach do ustawy budżetowej. Tymczasem, wbrew oczekiwaniom, w latach 2006-2008 złoty był mocniejszy wobec euro niż w latach 2012-2015. Można zatem stwierdzić, że w ostatnim dziesięcioleciu złoty w większym stopniu wykazywał skłonność do osłabiania się niż do umacniania.

Dane zawarte w tablicy pokazują, że założenia przyjmowane w ustawach budżetowych odnoszące się do umacniania się złotego wobec euro mijają się z rzeczywistym poziomem kursu wyliczonym ex post. Różnica ta w minionych dwóch latach wynosiła ok. 20 groszy i wiele wskazuje na to, że w 2016 roku będzie jeszcze większa.

>>> Czytaj też: EBC ratuje euro ostatni raz. To koniec luzowania ilościowego?

Obserwacja zmian kursu złotego wobec euro w dłuższym okresie pozwala stwierdzić powtarzającą się wielokrotnie prawidłowość. Polega ona na dość dużych deprecjacjach złotego w wyniku różnych, głównie zewnętrznych wydarzeń gospodarczych i powolnej, mozolnej aprecjacji, nie zawsze odrabiającej w pełni spadek kursu. Podstawowe wyjaśnienie tego mechanizmu wynika z zaliczania Polski do grupy tzw. gospodarek wschodzących. W przypadku tych gospodarek ma miejsce swoista odpowiedzialność zbiorowa. Problemy finansowe Chin, Rosji, czy nawet Węgier powodują w oczach międzynarodowych inwestorów natychmiastowy spadek zaufania do wszystkich gospodarek wschodzących.

Stosowane przez międzynarodowych inwestorów finansowych podejście en bloc do rynków wschodzących jest faktem, niezależnie od oceny racjonalności takiego działania. Najczęściej prowadzi to do wycofywania kapitału z tych rynków oznaczającego tym samym osłabienie kursu walutowego. Trzeba także pamiętać, że rynki finansowe nieporównywanie silniej i gwałtowniej reagują na negatywne sygnały i informacje niż na dobre wiadomości płynące z gospodarek.

Na zmiany kursu złotego wpływ mają także wydarzenia krajowe wnikliwie obserwowane przez rynki finansowe. Zdarzają się nieprzemyślane wypowiedzi wpływowych polityków powodujące niewielkie wahnięcia kursu, ale najważniejsze są oceny konsekwencji prowadzonej lub zapowiadanej polityki gospodarczej rządu oraz statystyki pokazujące najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne.

Poziom kursu walutowego ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki. Słaby złoty to większy koszt obsługi zadłużenia w walutach obcych (33,9 proc. długu publicznego na koniec trzeciego kwartału 2015 roku według kryterium miejsca emisji), rosnąca skłonność do emigracji zarobkowej, drogi import, niska siła nabywcza Polaków wyjeżdżających za granicę i mniejszy nacisk na efektywność eksporterów. Przy silnym złotym tanieje obsługa długu, maleje motywacja do emigracji, stać nas na więcej za granicą i wymuszana jest poprawa efektywności eksportu. W kontekście poziomu kursu złotego do euro nie należy zapominać o zobowiązaniu traktatowym przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty europejskiej.

Krótko- i średniookresowe perspektywy umocnienia się złotego nie są obiecujące. Nastroje na europejskich i globalnych rynkach finansowych są gorsze niż w poprzednich latach. Stopień niepewności związany ze skutkami takich wydarzeń, jak niskie ceny ropy naftowej i innych surowców wynikające z perturbacji chińskiej gospodarki, kryzys związany z uchodźcami w Unii Europejskiej, ciągnące się latami groźne konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie, powoduje ostrożność inwestorów wyrażającą się mniejszą niż w poprzednich okresach skłonnością do aktywności na rynkach wschodzących, w tym w Polsce.

Na umacnianie się złotego w niewielkim stopniu wpłynęły ośmioletnie rządy na ogół dobrze ocenianej za granicą koalicji PO-PL. Dokonujące się w naszym kraju zmiany wprowadzane przez nowy rząd, takie jak podatek bankowy i opodatkowanie sklepów, zwiększają poczucie niepewności inwestorów zagranicznych, którzy mogą spodziewać się nowych, zaskakujących niespodzianek. Jednym z przejawów takiej niepewności było głośne ostatnio obniżenie ratingu Polski przez agencję Standard & Poor’s.

Łączne oddziaływanie opisanych tu okoliczności niesprzyjających umacnianiu się złotego najprawdopodobniej przeważy siłę licznych czynników sprzyjających aprecjacji naszej waluty. Wiele wskazuje na to, że kolejny raz założony w ustawie budżetowej kurs złotego do euro okaże się nadmiernie optymistyczny.

Autor: Bohdan Wyżnikiewicz

>>> Polecamy: Ile na koniec lutego zapłacimy za euro, dolara i franka? Oto prognozy banków