"(...) tutaj nie ma jakiegoś nadmiernego pośpiechu, przede wszystkim zależy nam na tym, żeby w tej trudnej sprawie, jaką jest wypracowanie optymalnego ze strony wszystkich możliwych środowisk podatku, wysłuchać wszystkich stron i zbudować ten konsensus, ten kompromis. Chociaż znacie państwo na pewno też tę definicję kompromisu, że prawdziwy kompromis jest wtedy, kiedy wszystkie strony są niezadowolone" - mówił Morawiecki.

"Chciałbym, żeby na koniec przynajmniej ogromna większość społeczeństwa polskiego była zadowolona, bo na tym nam zależy najbardziej, na tym zależy rządowi, który reprezentuję, który jest częścią grupy bardzo mocno patrzącej solidarnościowo i prospołecznie na życie gospodarcze. Więc będziemy się starali w taki sposób ten kompromis budować. Ze swojej strony chciałem do tego się zobowiązać" - wskazał Morawiecki.

Jak mówił, premier Beata Szydło bardzo chciała uczestniczyć w konsultacjach, tak jak za pierwszym razem, bo "bardzo autentycznie zależy jej i całemu rządowi, żeby dokonywać" zmian takich jak ta "w porozumieniu i po konsultacjach ze środowiskami, których to dotyczy".

Również obecny na spotkaniu szef MF Paweł Szałamacha dodał z kolei, że koncepcja progresji w tym podatku jest od dawna "poddawana atakowi" ze strony Komisji Europejskiej i do końca lutego nasz kraj ma przygotować odpowiedź.

"Już kilka dni temu otrzymaliśmy korespondencję z Komisji Europejskiej, która jasno czarno na białym atakuje tę koncepcję stawek progresywnych, twierdząc, że one są dyskryminacyjne, nieproporcjonalne itd., twierdząc, że to narusza stosowny artykuł traktatu ustanawiającego Unię Europejską. My się z tym nie zgadzamy. My konstruowaliśmy ten podatek tak, żeby nie odpowiadał temu, co się stało na Węgrzech. W moim przekonaniu to jest kwestia pewniej hiperaktywności KE i próby rozszerzania swojego zakresu wpływów, decydowania o tym, co stanowi kompetencje państw członkowskich" - powiedział.

Szałamacha mówił też, że podczas wcześniejszych konsultacji głównymi tematami rozmów była kwestia kwoty wolnej od podatku, progresji podatkowej, wyłączenia konkretnych branż i produktów z tego podatku oraz opodatkowania franczyzy. "Projekt, który przedstawiliśmy wychodzi naprzeciw części tych postulatów. Niektóre są oczywiście dyskusyjne" - powiedział.

Stwierdził, że kwestia franczyzy i zrzeszania się przedsiębiorców będzie wymagała dyskusji - odpowiedniego skonstruowania definicji sieci handlowej i definicji podatnika.

W kancelarii premiera w środę o godz. 14 rozpoczęły się kolejne konsultacje nt. podatku od sprzedaży detalicznej z udziałem przedstawicieli Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, a także Morawieckiego, Szałamachy i przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryka Kowalczyka.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk powiedział w niedawnym wywiadzie dla PAP, że ustawa o podatku od marketów mogłaby wejść w życie 1 kwietnia lub 1 maja. "W najbliższym czasie projekt może trafić na Komitet Stały Rady Ministrów, już po konsultacjach międzyresortowych oraz po analizie na Radzie Dialogu Społecznego. Prace w parlamencie zapewne potrwają 4-5 tygodni" - zaznaczył.

W wydanym na początku lutego komunikacie MF poinformowało, że na razie został zakończony "pierwszy etap pracy nad podatkiem". Resort zaznaczył, że "ze względu na wagę sprawy minister Henryk Kowalczyk (szef Komitetu Stałego Rady Ministrów) zastosował tryb odrębny, dzięki któremu tok pracy nad projektem ulegnie znacznemu skróceniu".

Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny PIH, która zrzesza polskich kupców, nazwał niedawno przygotowany przez Ministerstwo Finansów projekt ustawy o podatku od handlu detalicznego projektem o zniszczeniu polskiego handlu.

Wprowadzenie podatku ma w 2016 r. przynieść budżetowi 2 mld zł. Podatek ten ma być jednym z dodatkowych źródeł dochodów, z których sfinansowany zostanie m.in. program 500+.

Zgodnie z propozycją MF, podatek ma mieć dwie zasadnicze stawki. Stawka 0,7 proc. ma obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln zł. Stawka 1,3 proc. ma być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln zł w tym miesiącu. Inne stawki podatku od sprzedaży mają obowiązywać w soboty, niedziele i święta - 1,3 proc. (dla uzyskujących przychód poniżej 300 mln zł miesięcznie) oraz 1,9 proc. (powyżej tego progu).

Projekt przewiduje kwotę wolną od podatku w wysokości 1,5 mln zł miesięcznie. Podatnicy, którzy przekroczą tę kwotę, będą opodatkowani tylko w zakresie nadwyżki przychodów ze sprzedaży detalicznej powyżej niej. Ustawa miałaby wejść w życie 14 dni po ogłoszeniu.

>>> Czytaj też: Emerytury będą głodowe. Zobacz, jak bardzo w twoim przypadku