Trzecie pod względem liczby mieszkańców miasto w Polsce jest także trzecim najbardziej zakorkowanym miastem świa- ta – wynika z tegorocznej edycji raportu TomTom Traffic Index.

Holenderski producent samochodowych systemów nawigacyjnych co roku sprawdza, jak bardzo korki uprzykrzają życie mieszkańcom różnych kontynentów. W ubiegłym roku Łódź została sklasyfikowana na drugiej pozycji. Tegoroczny raport potwierdza, że nie był to chwilowy problem.
„Łódzcy kierowcy mogą spodziewać się wydłużenia cza- su podróży średnio o 54 proc., a podczas wieczornych go- dzin szczytu nawet o 98 proc. w porównaniu z sytuacją, gdy na drogach nie ma zatorów”– czytamy w raporcie.

Metodologia rankingu była prosta. Samochody z systemem nawigacji TomTom jeździły po wybranych miastach przez cały rok, w różnych porach dnia oraz w nocy i zbierały informacje na temat czasów poszczególnych przejazdów. Średnie wyniki konfrontowano z bezkolizyjnym czasem przejazdu przy pustych drogach, co w miastach można było sprawdzić niemal wyłącznie w środku nocy. – Wzięliśmy pod uwagę drogi lokalne, główne trasy oraz drogi ekspresowe i autostrady. Raport został oparty wyłącznie na rzeczywistych pomiarach prędkości pojazdów. Nie są to dane szacunkowe ani wykorzystujące modele matematyczne. Statystyki pozyskiwaliśmy wyłącznie z samochodów osobowych, zatem raport odzwierciedla to, czego kierowcy rzeczywiście doświadczają na drogach – wyjaśnia Magdalena Marciniszyn z firmy TomTom.

Dlaczego w Łodzi samochody zamiast jechać stoją? Zdaniem dr. Michała Beima, eksperta ds. transportu publicznego z Instytutu Sobieskiego, jednym z powodów dużego zakorkowania miasta jest spiętrzenie remontów kilku kluczowych arterii. – Łódź chciała jak najlepiej wykorzystać minioną perspektywę finansową i rzuciła się do modernizacji dróg, czego efekty dzisiaj widzimy. To jednak niejedyny powód złych statystyk. Spośród dużych polskich miast Łódź ma najgorszą komunikację publiczną i przestarzały tabor, który powoli jest modernizowany. Na razie jego standard nie zachęca, by masowo przesiąść się do autobusów i tramwajów – wyjaśnia Beim. Zdaniem naszego rozmówcy kolejna składowa łódzkiego problemu to brak obwodnicy przy jednoczesnym wzroście atrakcyjności miasta ze względu na zbudowanie trasy S8 pomiędzy Łodzią a Wrocławiem.

Kolejnym mocno zakorkowanym polskim miastem jest Warszawa, która uzyskała niemal identyczny wynik jak w ubiegłorocznym zestawieniu. W przypadku stolicy źródło zatorów jest jednak inne. – Komunikacja wewnątrzmiejska jest tutaj na dobrym poziomie, ale problemy zaczynają się na dojazdach. Najlepiej widać to na przykładzie zatłoczonych i często opóźnionych połączeń kolejowych, których potencjał jest ogromny. Ich niewydolność sprawia, że wiele osób przesiada się do aut, a konsekwencje możemy zaobserwować w godzinach szczytu – kwituje Michał Beim.