Minister finansów Mario Centeno przewiduje, że tegoroczny i przyszłoroczny wzrost gospodarczy wyniesie 1,8 proc., a do 2020 roku przyśpieszy do 2,1 proc. Byłby to najwyższy wskaźnik od roku. Szacunki te są o wiele optymistyczniejsze od przewidywań międzynarodowych instytucji, a nawet portugalskiego banku centralnego.

- Bardziej niż optymistyczne. Rządowe prognozy można postrzegać jako życzeniowe myślenie – mówi Filipe Garcia, z konsultingowej firmy IMF-Informacao de Mercados Financeiros SA. – Realizacja tych celów jest mało prawdopodobna – dodaje.

Portugalia liczy na szybszy wzrost i ograniczenie wydatków, które mają obniżyć w tym roku deficyt budżetowy o połowę do poziomu 2,2 proc. PKB oraz 1,4 proc. PKB w 2017 roku. Będzie to trudne zadanie wobec podwyżki wynagrodzeń pracowników sektora publicznego, które zostały uprzednio zmniejszone w okresie kryzysu finansowego.

Rządowy optymizm kontrastuje z nastrojami społecznymi. W grudniowym sondażu Eurobarometru Portugalczycy byli drugim po Grecji najbardziej pesymistycznie nastawionym do stanu gospodarki własnego kraju narodem.

Prognozy przedstawione przez rząd są częścią długoterminowego planu budżetowego przedłożonego KE. Komisja wątpi jednak w ich dokładność, poza tym obawia się negatywnych szoków dla gospodarki iberyjskiego państwa.

Portugalia stara się odzyskać zaufanie rynków. Wszystkie najważniejsze agencje ratingowe, w tym Fitch, Moody’s oraz S&P oceniają aktywa tego kraju jako „śmieciowe”.

Realizacja przedstawionych gospodarczych celów może być kluczowym czynnikiem, który przywróci zainteresowanie inwestorów portugalskim długiem. Portugalia ma szansę odzyskać wiarygodność kredytową.

UE chce, by Portugalia przygotowała plan ratunkowy na wypadek trudności z realizacją planu gospodarczego wzrostu. Socjalistyczny rząd nie chce jednak o tym słyszeć, mając przekonanie o skuteczności aktualnie prowadzonej polityki.

>>> Czytaj też: Niemców czeka wzrost bezrobocia. Wszystko przez imigrantów