Jak wynika z najnowszych dostępnych danych Federacji Szwajcarskiego Przemysłu Zegarkowego, dostawy szwajcarskich zegarków na zagraniczne rynki spadły w maju o 9,7 proc., a ich wartość wyniosła 1,5 mln franków szwajcarskich (ok. 1,62 mln dol.). To już 11. miesiąc z rzędu kurczenia się eksportu. W marcu i kwietniu tempo spadków było dwucyfrowe.

“Spowolnienie sprzedaży w Europie to w pewnym stopniu skutek ataków terrorystycznych w Paryżu i Brukseli. Przekłada się to bowiem na mniejszy napływ turystów do Europy. Wpływ na to mogą mieć też mniejsze zakupy Chińczyków w Europie, związane z podatkami, które muszą zapłacić po powrocie do kraju” – mówi Alessandro Migliorini, analityk Mirabaud Securities. „Wygląda na to, że ten rok będzie gorszy niż 2015” – dodaje.

>>> Polecamy: Po 24 latach Szwajcaria unieważnia swój wniosek o negocjacje akcesyjne z UE

Szwajcarscy producenci zegarków zmagają się w tym roku także z coraz większym spadkiem popytu na krajowym rynku. Należące do koncernu LVMH Moet Hennessy Louis Vuitton marki Hublot i Zenith zdecydowały, że nie będą w tym roku otwierać nowych salonów w Hongkongu. Jak tłumaczy szef działu zegarków grupy LVMH Jean-Claude Biver, rynek ten bardziej sprzyja w tej chwili zamykaniu niż otwieraniu nowych sklepów. Eksport do Hongkongu spadł w maju aż o 17 proc. i maleje 16. miesiąc z rzędu.

Na spadku eksportu najmocniej ucierpiały zegarki, których ceny hurtowe wahają się w przedziale od 200 do 500 franków szwajcarskich oraz te, które kosztują ponad 3 tys. franków. W jednej i drugiej grupie produktów zanotowano dwucyfrowe spadki sprzedaży.

>>> Czytaj też: Skąd naprawdę pochodzą „szwajcarskie zegarki”? Rusza niezwykły startup