W przyszłym tygodniu Jean-Pierre Mustier, dyrektor generalny UniCredit, ma zaprezentować 5-miesięczny przegląd strategii całej grupy bankowej. Aby uratować UniCredit, której wartość rynkowa na przestrzeni zaledwie 18 miesięcy spadła z 40 do 13 mld euro, Mustier musi być naprawdę najlepszy. Oznacza to agresywne cięcia, mające na celu zmniejszenie rozrośniętego banku do takich rozmiarów, aby można nim było łatwo zarządzać.

John Cryan, dyrektor generalny Deutsche Banku, pokazał ostatnio, jak raczej NIE postępować z inwestorami. Niemiecka instytucja prawie się wykończyła, z kwartału na kwartał tnąc tysiące etatów, likwidując kolejne oddziały i sprzedając kolejne jednostki. Jean-Pierre Mustier potrzebuje bardziej zdecydowanej postawy, jeśli chce zdobyć zaufanie i podnieść poziom tak bardzo potrzebnego grupie UniCredit kapitału.

Menedżerowie funduszy ukarali Deutsche Bank za jego wahanie i niepewność – akcje banku w tym roku straciły prawie jedną trzecią swojej wartości. W przypadku UniCredit sytuacja wyjściowa wygląda gorzej, gdyż grupa ta jest postrzegana przez inwestorów jako najsłabsza na tle wielkich europejskich banków.

Dopiero w połowie listopada 2016 roku UniCredit po raz pierwszy zapowiedział, że przegląd grupy, który zostanie opublikowany 13 grudnia, prawdopodobnie będzie zawierał postulat „możliwego zwiększenia kapitału”.

Dodatkowe problemy, z jakimi musi się zmierzyć bank, to klimat politycznej niestabilności. Co prawda Jean-Pierre Mustier zapowiedział w tym tygodniu, że rezygnacja Matteo Renziego nie zmienia planów banku, to jest oczywiste, że w czasach politycznej niestabilności znacznie trudniej jest prosić inwestorów o zaufanie i wsparcie.
Pewnym wyzwaniem są także komplikacje najstarszego banku świata - Banca Monte dei Paschi di Siena. Włoski resort skarbu zaprzeczył doniesieniom prasowym, jakoby ministerstwo szukało 15 mld euro z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM), aby wspomóc najsłabsze włoskie banki. Wygląda jednak na to, że bank Monte Paschi będzie potrzebował jakiejś formy państwowej pomocy, a to sprawi, że pozyskanie środków przez UniCredit stanie się jeszcze trudniejsze.

Regulatorzy na świecie próbowali rozwiązać problem banków “zbyt dużych, by upaść”, wprowadzając nowe zasady, w myśl których banki muszą przeznaczać więcej kapitału w bardziej ryzykowne przedsięwzięcia. W konsekwencji spowodowało to zmniejszenie się skali działalności banków inwestycyjnych, gdyż działalność ta stała się zbyt droga.

Całkowite aktywa Grupy UniCredit w ostatnich latach wzrosły – o 49 mld euro od 2013 roku. Obecnie wynoszą 875 mld euro – to nieco mniej, niż połowa rocznego PKB Włoch.

Na czym zatem powinien się skupić Jean-Pierre Mustier? W jakim kierunku powinno być skierowane ostrze cięć? Co z niemieckim bankiem Bayerische HypoVereinsbank, który grupa UniCredit kupiła w czasie rynkowego szału w 2005 roku, kiedy jeszcze miała aspiracje, aby być globalnym graczem na rynku banków inwestycyjnych?

W czasie pierwszych 9 miesięcy tego roku dochody UniCredit z komercyjnej działalności bankowej w Niemczech spadły o 7,9 proc. – w porównaniu do okresu sprzed roku. W tym samym czasie dochody Grupy na terenie Włoch (gdzie struktura banku jest trzy razy większa niż w Niemczech) zmniejszyły się o mniej niż 1 proc. Zwrot z kapitału w Niemczech wynosi dziś 9 proc., tymczasem w Włoszech 14,5 proc.

Urzędujący od czerwca Jean-Pierre Mustier to pierwszy dyrektor generalny UniCredit, który nie jest Włochem. Francuz wiedział, w co wchodzi, tym bardziej, że wcześniej, do 2014 roku, odpowiadał za bankowość inwestycyjną w UniCredit. Jego postać jest rozpoznawalna na świecie. Dołączył do Societe Generale w 1987 roku, od czasu miał okazję pracować w Paryżu, Tokio i Hong Kongu.

UniCredit zapowiedziało, że kolejny przegląd bankowy będzie wszechogarniający. Aby jednak odnieść sukces, Jean-Pierre Mustier musi wykazać się bezwzględnością. Bank jest bliski sprzedaży Pioneer Global Asset Management francuskiemu Amundi SA. Dzięki tej transakcji UniCredit może wzbogacić się o 3,5 mld euro. Od dłuższego czasu mówiło się także o sprzedaży polskiego banku Pekao SA (co dziś oficjalnie doszło do skutku - przyp. red.).

Niemniej w dzisiejszym środowisku bankowym, każdy biznes, który nie jest w stanie wygenerować dwucyfrowej stopy zwrotu z kapitału, powinien być kandydatem do zniknięcia z rynku.

>>> Czytaj też: Repolonizacja banków staje się faktem? Alior nie kupi Polbanku, PZU przejmuje Pekao