Jedną z przyczyn światowego kryzysu, którego kulminacyjnym momentem był upadek banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku, było nadmierne zadłużenie gospodarstw domowych w USA. Inne kraje miały problem z wysokim długiem korporacji niefinansowych lub/i długiem publicznym. Po kryzysie nastąpił okres oddłużania, zwany też delewaryzacją, który spowalniał wzrost gospodarczy. Ale dziś poziom światowego długu jest wyższy niż przed kryzysem.

Dyrektor ds. fiskalnych MFW, Vitor Gaspar, podczas dorocznej konferencji Banku Światowego i MFW w Waszyngtonie oświadczył, że globalna gospodarka jest obecnie bardziej zadłużona niż przed kryzysem finansowym i trzeba podjąć natychmiastowe działania w celu poprawy finansów zanim nastąpi kolejna faza dekoniunktury. W 2016 roku średnie zadłużenie gospodarek wynosiło 225 proc. PKB i było o 12 punktów procentowych wyższe niż w szczytowym momencie roku 2009. Łączny światowy dług to 164 bln dolarów. 63 proc. tego długu przypada na niefinansowy sektor prywatny, 37 proc. na sektor publiczny.

Gaspar za tak ogromny przyrost długu wini między innymi niskie stopy procentowe, które są wynikiem niekonwencjonalnej polityki pieniężnej, prowadzonej przez największe banki świata. Obniżanie stóp procentowych, między innymi przez nabywanie obligacji rządowych przez banki centralne, miało zapobiec niewypłacalności niektórych bardzo zadłużonych państw i przyspieszyć wychodzenie gospodarek USA, Japonii i Europy ze stagnacji. Ale ubocznym skutkiem niskich stóp był wzrost zadłużenia zarówno sektora rządowego i samorządowego, jak i przedsiębiorstw.

Za znaczną część przyrostu światowego długu odpowiedzialne są Chiny, ale przyrost nastąpił także w krajach rozwiniętych, rozwijających się i w grupie krajów najbiedniejszych.

Chiny zadłużają się najszybciej

Według MFW na Chiny przypada ponad 40 proc. przyrostu światowego długu od 2007 roku. Chiny w latach 2008-2009 zastosowały program stymulacyjny w wysokości 4 bln juanów (586 mld dolarów), w tym na rozwój infrastruktury publicznej przeznaczono 1,5 bln juanów. Ludowy Bank Chin dostał polecenie rozluźnienia polityki kredytowej. Kontrolowane przez państwo banki udzieliły kredytów, głównie państwowym przedsiębiorstwom, w wysokości kilku bilonów juanów.

Pakiet stymulacyjny sprawił, że dług publiczny Chin wzrósł z 29 proc. PKB w roku 2006 do 34 proc. PKB w roku 2010 i 46 proc. w roku 2017. To wciąż niskie zadłużenie – w porównaniu z długiem publicznym w krajach wysoko rozwiniętych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że część długu dotyczy nie rządu centralnego, a rządów prowincji, których statystyki są mniej wiarygodne. Prowincje stworzyły specjalne spółki do finansowania budowy infrastruktury, a spółki te zaciągnęły długi, emitując obligacje, a czasami zapożyczając się w parabankach. Niedawno chińskie Narodowe Biuro Kontroli ujawniło, że dług lokalnych rządów w wysokości 15,4 bln juanów (2,4 bln dolarów) został zaciągnięty z naruszeniem przepisów. Niewystarczające jest zabezpieczenie emitowanych przez specjalne spółki obligacji. Agencja S&P twierdzi, że w tym roku dojdzie do pierwszej niewypłacalności tego rodzaju papierów.

Na początku kwietnia na posiedzeniu Centralnej Komisji Ekonomiczno-Finansowej, najważniejszego organu decyzyjnego w sprawach gospodarczych, którego szefem jest Xi Jinping, chiński prezydent powiedział, że samorządy i przedsiębiorstwa państwowe muszą bardziej ograniczyć zadłużenie. Chińskie banki państwowe zostały poinformowane o konieczności sprawdzenia zarejestrowanego kapitału projektów finansowanych przez władze lokalne i oceny zdolności kredytobiorców do spłaty. Państwowe banki nie będą akceptowały gwarancji samorządowych dotyczących spłaty kredytów przedsiębiorstw.

Oficjalne dane chińskiego rządu szacują dług samorządów na 16,5 biliona juanów. Yin Zhongqing, zastępca dyrektora Centralnej Komisji Ekonomiczno-Finansowej powiedział w lutym na kongresie KPCh, że w ciągu ostatnich trzech lat zgromadzono co najmniej 20 bilionów juanów ukrytego długu.

Równie dużym problemem jest zadłużenie chińskiego sektora przedsiębiorstw. Zdaniem „Global Financial Stability Report” MFW z kwietnia 2018 roku dług chińskiego sektora przedsiębiorstw niefinansowych rósł w ostatnich latach szybciej niż w gospodarkach rozwiniętych i w gospodarkach, zaliczanych do emerging markets. Według Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS), w 2007 roku dług ten wynosił poniżej 100 proc. PKB, zaś w końcu 3 kwartału 2017 roku 162,5 proc. PKB. Szybko rośnie też zadłużenie gospodarstw domowych, które w końcu 3 kwartału 2017 roku wyniosło 48 proc. PKB. Dług chińskich gospodarstw domowych jest relatywnie niski, ale w ostatnich 10 latach wzrósł o 30 punktów procentowych PKB. Tak szybkiego wzrostu zadłużenia gospodarstw domowych nie notowało żadne inne państwo. W Polsce w tym czasie (okres od III kwartał 2007 do III kwartał 2017) dług gospodarstw domowych wzrósł z 21,9 proc. PKB do 35,7 proc. PKB.

Dług krajów bogatych

Kilka wysoko rozwiniętych krajów, ratując banki zagrożone upadłością przejęły ich dług. W efekcie wzrósł znacznie dług publiczny – w Hiszpanii, Irlandii, Słowenii, na Cyprze. To relatywnie małe kraje, ale dług publiczny w największych gospodarkach stale rośnie, a średni jego poziom do PKB w krajach wysokorozwiniętych przekracza 105 proc., co jest niespotykane od II wojny światowej. Najbardziej zadłużonym krajem jest Japonia, której dług brutto zbliża się, według Banku Światowego do 200 proc. PKB, a według Banku Rozliczeń Międzynarodowych znacznie 200 proc. przekracza. Wśród dużych krajów europejskich najwyższy dług mają Wochy. Dług bliski 100 proc. ma także Francja i Hiszpania.

Dług publiczny brutto Stanów Zjednoczonych, który w roku 2007 wynosił, według Banku Światowego 55,6 proc., sięgnął w roku 2016 100 proc., a według statystyk amerykańskich w roku 2017 przekroczył 104 proc. PKB. Przyrost długu w USA wynikał z wysokiego deficytu, który gwałtownie wzrósł w roku 2009 (wyniósł 1 bilion 412 mld 700 mln dolarów), na skutek polityki stymulowania gospodarki. Utrzymywał się powyżej 1 biliona dolarów do roku 2012, po czym był redukowany (najniższy poziom w 2015 roku – 438,5 mld dolarów, czyli 2,4 proc. PKB, po czym znów zaczął rosnąć. Według Biura Budżetowego Kongresu USA, na skutek redukcji podatków, w roku 2018 deficyt fiskalny USA wyniesie 832,6 mld dolarów, a w 2019 r. 984,4 mld dolarów.

W Unii Europejskiej zastosowano specjalne mechanizmy, mające obniżyć dług najbardziej zadłużonych krajów. Przyjęto przepisy, które wzmacniają nadzór fiskalny i makroekonomiczny. Wszystkie kraje UE, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Czech podpisały także Traktat o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Walutowej, zwany Paktem Fiskalnym. Ale w najbardziej zadłużonych krajach, z wyjątkiem Niemiec i Irlandii postępy oddłużania są niewystarczające.

Niskie stopy procentowe, o których mówił Vitor Gaspar z jednej strony umożliwiły obsługę długu, z drugiej zaś nie skłaniają do szybszego oddłużania. Zachęcają też korporacje do zaciągania nowych kredytów. W efekcie dług korporacyjny w gospodarkach wysoko rozwiniętych jest wyższy niż w roku 2007, choć wzrost nie był tak znaczny jak w Chinach.

Największy postęp, jeśli idzie o obniżanie długu w krajach rozwiniętych, dotyczy gospodarstw domowych.

Zagrożenie dla rynków wschodzących

Największa część światowego długu przypada na Chiny oraz kraje rozwinięte. Ale kraje, zaliczane do rynków wschodzących także mają problem z długiem, szczególnie publicznym. Jego poziom jest wprawdzie niższy niż w krajach rozwiniętych, ale też mniejsze są możliwości obsługi. Według Banku Rozliczeń Międzynarodowych, dług sektora GG Argentyny wynosi 55,9 proc., Brazylii 81,5 proc., Kolumbii 49,3 proc., Indii 67,9 proc., Malezji – 51,9 proc., RPA – 55,2 proc.

Średni dług publiczny w gospodarkach wschodzących dochodzi do 50 proc. PKB. Doświadczenie historyczne pokazuje, że po przekroczeniu tej granicy kraje o mniej stabilnej gospodarce są podatna na kryzysy finansowe. Kraje Ameryki Łacińskiej miały najwyższy poziom długu w latach 80., gdy nieustannie borykały się z kryzysem zadłużenia i wyszły z niego dopiero dzięki międzynarodowej pomocy (m.in. Planowi Brady’ego).

W przypadku krajów rozwijających się o niskich dochodach średnie wskaźniki zadłużenia do PKB (około 44 proc. ) są poniżej szczytów historycznych.

Gaspar zauważa jednak, że wartości szczytowe dotyczyły zadłużenia, którego kraje o niskich dochodach nie były w stanie obsłużyć i konieczna była zgoda wierzycieli na redukcję długów. W czerwcu 2005 r. Grupa G-8 głównych krajów uprzemysłowionych zaproponowała, aby kilka międzynarodowych instytucji – MFW, Międzynarodowe Stowarzyszenie Rozwoju (IDA), Bank Światowy oraz Afrykański Fundusz Rozwoju (AfDF) – umorzyły 100 procent swoich roszczeń wobec najbiedniejszych, mocno zadłużonych krajów.

W rezultacie uruchomione zostały dwie inicjatywy, znane pod skrótami HIPC i MDRI. W ramach HIPC uboższe kraje mogą wnioskować o redukcję zadłużenia. Ich dług poddawany jest analizie, aby określić, czy zobowiązania kraju z tytułu zadłużenia zewnętrznego są zrównoważone i czy po redukcji długu gospodarka będzie mogła się rozwijać. Inicjatywa HIPC została uzupełniona o inicjatywę na rzecz wielostronnego umarzania długów (MDRI). Przewiduje ona 100 proc. redukcję kwalifikowanego zadłużenia przez IMF, Bank Światowy i Afrykański Fundusz Rozwoju (AfDF) dla krajów, które ukończyły proces w ramach inicjatywy HIPC. Do października 2016 r. zatwierdzono pakiety redukcji zadłużenia w ramach inicjatywy HIPC dla 36 krajów, z których 30 znajduje się w Afryce, na które przeznaczono 76 mld USD.

Ale od uruchomienia inicjatyw HIPC/MDRI poziom zadłużenia rośnie ponownie. W ostatnich pięciu latach wzrósł o 13 punktów procentowych w relacji do PKB. Według Gaspara 40 proc. krajów o niskich dochodach jest obecnie w wysokim stopniu zagrożonych kolejnym kryzysem. Szybko rosną koszty obsługi zadłużenia, szczególnie w krajach o wysokiej stopie inflacji. Obciążenie odsetkami podwoiło się w ciągu ostatnich 10 lat i w najbiedniejszych krajach wynosi 20 proc. wpływów podatkowych. Bank Światowy oferuje tym krajom pożyczki niskooprocentowane, ale wiele z nich korzysta z wyżej oprocentowanych kredytów, zaciąganych na rynku. Niektóre kraje zaciągały pożyczki w czasie boomu na eksportowane przez nie surowce, ale gdy boom się skończył, znalazły się w kłopotach.

Gaspar zakwestionował twierdzenie prezydenta USA Donalda Trumpa, że jego polityka cięć podatkowych spowoduje ożywienie, z którego skorzystają także rynki wschodzące, w tym najbiedniejsze kraje. Przedstawiciel MFW stwierdził, że program cięć podatkowych spowoduje w ciągu pięciu lat wzrost długu USA do poziomu 117 proc. PKB.

Wzrost zadłużenia USA i innych krajów rozwiniętych będzie miał wpływ na wzrost stóp procentowych, co negatywnie odczują kraje najbiedniejsze.

Polska mało zadłużona

Polska gospodarka jest znacznie mniej zadłużona niż gospodarki krajów wysoko rozwiniętych, a także większość rynków wschodzących. Dług korporacji niefinansowych jest poniżej 50 proc., co stwarza im znaczną przestrzeń do zaciągania nowych kredytów i inwestowania. Dług gospodarstw domowych jest poniżej średniej dla rynków wschodzących. Rośnie, ale w tempie, nie zagrażającym stabilności gospodarki. Największym problemem jest dług publiczny, który przekracza średni poziom dla rynków wschodzących.

Polska, podobnie jak inne kraje, skorzystała na niskich stopach procentowych. Rentowność obligacji 5-letnich jest niższa niż 2,5 proc., a 10-letnich wynosi ok. 3,24 proc. W efekcie koszty obsługi długu w roku ubiegłym wyniosły 29,6 mld zł, czyli ok. 3,2 proc. długu Skarbu Państwa. Jeżeli stopy procentowe powrócą do średniego poziomu sprzed kryzysu światowego, przy obecnym zadłużeniu budżet musiałby wydać na obsługę długu przeszło 20 mld zł więcej niż w roku ubiegłym. Dlatego mimo relatywnie niskiego długu publicznego, warto działać na rzecz jego dalszego obniżenia.

Autor: Witold Gadomski