Symboliczna rezolucja, przedstawiona w poniedziałek (czasu miejscowego) przez Bena Cardina z Maryland, Sherroda Browna z Ohio i Roberta Menendeza z New Jersey, to najnowsza próba podjęta przez Demokratów, by wywrzeć nacisk na Biały Dom i skłonić go do podjęcia działań w związku z ustawą o sankcjach wobec Rosji - ocenia portal Politico.

"Brak poważnego podejścia demonstrowana przez administrację w obliczu wyraźnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i jeszcze wyraźniejszego zamiaru Kongresu (w sprawie ukarania Rosji - PAP) jest niepokojący i nie może trwać" - podkreślił Cardin w wydanym oświadczeniu.

Ciesząca się poparciem zarówno Demokratów, jak i Republikanów ustawa została ostatecznie uchwalona przez Senat ogromną przewagą głosów (98 za, 2 przeciw) w lipcu ub.r. W sierpniu, po okresie wahań, podpisał ją Trump, a w październiku szef amerykańskiej dyplomacji Rex Tillerson przedstawił w Senacie m.in. listę rosyjskich podmiotów - osób, instytucji i firm - które mają zostać objęte sankcjami. Zgodnie z ustawą sankcje miały wejść w życie z początkiem października, jednak tak się nie stało.

Ustawa Kongresu o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji to najbardziej stanowcza dotąd reakcja władz USA na ingerowanie przez Rosję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku i aneksję ukraińskiego Krymu. Nakłada ona sankcje na "wszelkie osoby powiązane z wrogimi cyberatakami i inną działalnością w tej dziedzinie (...) i korupcją, a także osoby oskarżane o łamanie praw człowieka i związane z rosyjskim wywiadem bądź ministerstwem obrony". Ustawa przewiduje też zaostrzenie już istniejących sankcji wobec takich sektorów rosyjskiej gospodarki jak górnictwo, hutnictwo, żegluga, transport kolejowy i energetyka.

Pod koniec stycznia br. Departament Stanu USA ogłosił, że nie zamierza nakładać dodatkowych sankcji na podmioty prowadzące "znaczące" interesy z osobami powiązanymi z rosyjskim wywiadem i sektorem obrony. Rzeczniczka resortu Heather Nauert podkreśliła, że sama groźba nałożenia sankcji wystarcza i nie ma konieczność obejmowania nimi nowych podmiotów. Decyzję taką podjęto, mimo że - jak podkreślała agencja AP - kilka krajów stara się o zawarcie z Rosją kontraktów zbrojeniowych opiewających na miliardy dolarów.

W ramach tej samej ustawy administracja USA opublikowała w styczniu listę 114 rosyjskich polityków i 96 oligarchów, którzy zdaniem Waszyngtonu skorzystali na powiązaniach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Krok ten ma nasilić presję na rosyjskiego przywódcę, nie oznacza jednak nałożenia na te osoby sankcji. Minister finansów Steven Mnuchin od tego czasu ogłosił, że jego resort pracuje nad przyszłymi sankcjami na podstawie tej listy.(PAP)

akl/ mal/