ONZ zniosła sankcje przeciwko Gulbuddinowi Hekmatjarowi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lutego 2017, 09:04
ONZ zniosła sankcje przeciwko afgańskiemu partyzanckiemu komendantowi Gulbuddinowi Hekmatjarowi, oskarżanemu o działalność terrorystyczną u boku talibów. Hekmatjar podpisał we wrześniu ub.roku porozumienie pokojowe z prezydentem Ashrafem Ghanim.

Porozumienie to - jak pisze agencja AFP - teoretycznie otwiera Hekmatjarowi drogę do powrotu do Kabulu po trwającym dziesięciolecia pobycie na wygnaniu, najpierw w Iranie, a potem w Pakistanie.

Jego powrót do afgańskiej polityki potępiły organizacje praw człowieka, jednak obecne władze afgańskie liczą, że ugoda z Hekmatjarem i jego ludźmi skusi innych partyzanckich komendantów do zawarcia z rządem podobnych porozumień.

O rozmowach z Kabulem nie chcą jednak na razie słyszeć ani talibowie, ani sprzymierzeni z nimi przywódcy partyzanckiego klanu Hakkanich, ani tym bardziej komendanci najmłodszej z hindukuskich partyzantek – tamtejszej filii Państwa Islamskiego.

Hekmatjar wyrósł na jednego z najważniejszych komendantów afgańskiej partyzantki w latach 80., kiedy na Afganistan najechała Armia Radziecka. Będąc wtedy faworytem pakistańskiego wywiadu wojskowego dowodził własną partyzancką armią. O pozycję tę toczył z rywalami bratobójcze walki jeszcze zacieklej niż walczył z Rosjanami. Karierę zawdzięczał przede wszystkim Pakistanowi, który właśnie jemu przekazywał lwią część sekretnej amerykańskiej pomocy, jaką między mudżahedinów rozdzielali według własnego uznania pakistańscy generałowie.

Po wycofaniu Armii Radzieckiej w 1989 r. i upadku ustanowionego przez Kreml afgańskiego rządu w 1992 r. zwycięscy afgańscy mudżahedini wywołali nową wojnę, tym razem domową. Hekmatjar, któremu podczas partyzanckiego "okrągłego stołu" przypadła rola przyszłego premiera, przegrał wyścig do Kabulu ze swym głównym rywalem, tadżyckim komendantem Ahmadem Szahem Masudem. Oficjalnie był premierem kraju, a Masud jedynie jego ministrem wojny, ale Hekmatjar stał się chyba pierwszym w historii szefem rządu, który nie tylko nigdy nie wjechał do swojej stolicy, ale odkąd wybuchły w niej uliczne walki mudżahedinów, oblegał ją i ostrzeliwał z wyrzutni rakietowych. Szacuje się, że w bratobójczej wojnie z lat 1992-96, w wyniku której Kabul został zrównany z ziemią, zginęło ok. 100 tys. ludzi.

Wojnę przerwali dopiero talibowie, którzy pojawili się w Afganistanie w 1994 r. jako oddolny ruch oporu przeciwko watażkom wykrwawiającym kraj w bratobójczych walkach. W 1996 r. talibowie najpierw rozgromili armię Hekmatjara, oblegającą Kabul, a potem zdobyli samą stolicę. Pobity Hekmatjar wytracił swoje wojsko i uciekł do Iranu.

Wrócił do Afganistanu w 2002 roku, kiedy na żądanie Amerykanów Irańczycy wypowiedzieli mu gościnę. Przeniósł się do Pakistanu, gdzie ogłosił, że przyłącza się do talibów, by walczyć z Amerykanami i ustanowionym przez nich kabulskim rządem. Hekmatjar nigdy nie odzyskał już jednak dawnego znaczenia. Jego partyzanckie wojsko ustępowało nie tylko talibom, ale także sprzymierzonej z nimi armii rodu Hakkanich, nowych faworytów Pakistanu, a nawet najnowszej partyzantce filii Państwa Islamskiego. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj