"W swojej krótkiej karierze jako prezydent USA Donald Trump dotychczas mówił i pisał na Twitterze tak, jakby był szefem bananowej republiki. Teraz postąpił tak, jakby rzeczywiście nim był" - pisze Clemens Wergin w komentarzu opublikowanym w środę w wydaniu internetowym "Die Welt".
Zdaniem komentatora , gdy Richard Nixon wyrzucił kilku ministrów sprawiedliwości, zanim znalazł kogoś, kto zwolnił śledczego, który dotarł zbyt blisko do jego Oval Office".
"Die Welt" zwraca uwagę na oficjalne uzasadnienie decyzji o zwolnieniu - pomyłki Comeya popełnione w czasie prowadzenia od lipca ub. roku śledztwa w sprawie używania przez demokratyczną kandydatkę do prezydentury Hillary Clinton prywatnego serwera w korespondencji mailowej obejmującej poufne materiały rządowe.
"To wszystko przypomina farsę, szczególnie uzasadnienie, którego celem jest instrumentalizacja gniewu Demokratów przeciwko Comeyowi" - ocenia Wergin.
"W rzeczywistości jest to początek upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości" - podkreśla niemiecki komentator.
Zwalniając Comeya, Trump "pozbył się osoby, która w przeszłości udowodniła, że potrafi postawić się zarówno Republikanom jak i Demokratom, i zrobić to, co uważa za stosowne" - czytamy w "Die Welt".
Wergin przypomina, że po "strasznym reżymie" J. Edgara Hoovera, który przekształcił FBI w "swój polityczny instrument", Ameryka starała się chronić FBI przed politycznymi wpływami.
Sprawa Comeya jest, zdaniem "Die Welt", "pierwszym poważnym instytucjonalnym kryzysem" w kadencji Trumpa. Jest wyrazem "woluntarystycznej prezydencji", w której liczy się tylko to, co jest korzystne dla szefa w Białym Domu, który "odrzucił wszelkie konwenanse, tradycje i zasady dobrego zachowania" - krytykuje Wergin.
"Wybór Trumpa był wyrazem nadzwyczajnego kryzysu zaufania Amerykanów do politycznych instytucji. Teraz widać, że Trump może jedynie przyspieszyć proces utraty zaufania do instytucji życia publicznego, zamiast je odzyskać" - konkluduje Wergin w "Die Welt".
Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)
>>> Czytaj też: "Nie ma żadnej afery ws. Caracali". Powodem rezygnacji wysokie koszty serwisowania
