Mazia: Rynek książki ma się w Polsce znakomicie

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
17 maja 2017, 07:20
- Obserwujemy naszych klientów i oni kupują coraz więcej i coraz częściej. Po prostu zrezygnowali z chodzenia do tradycyjnych księgarń - mówi w wywiadzie dla DGP Wojciech Mazia, członek zarządu i współzałożyciel księgarni internetowej Bonito.

Kilka milionów.

My więcej, bliżej 10 milionów.

Około 20 zł.

Biblioteka liczy w cenach okładkowych, a my tylko w cenie faktycznej, z rabatami jakie oferujemy. Te z zasady to od 25 do 30 kilku procent.

Nie tylko. Oprócz niskiej ceny także wygoda, różnorodność form dostawy, włącznie z taką do domu pod drzwi, i szeroka oferta. Oferujemy 130 tys. tytułów, więc każdy znajdzie to, czego w danym momencie szuka.

Zależy czy pytamy o nowości czy bestsellery. Bo czasem książka po kilku miesiącach czy roku staje się dopiero bestsellerem. Pojawia się jakaś moda czy film z nią związany i sprzedaż nagle rusza. Ale tak czy inaczej zdecydowana większość sprzedawanych książek to te nowe. Działa tu Zasada Pareto - 20 proc. tytułów generuje 80 proc. sprzedaży.

„Ukryte terapie”.

Nie czytałem. Ale to książka o medycynie alternatywnej. Potem był oczywiście cykl erotycznych powieści o Gray’u i Harry Potter. Ale w internecie jak widać sprzedają się inne książki niż w księgarniach. I to jest prawdziwa lista bestsellerów, bo my nie mamy ograniczonego miejsca jak w księgarniach i możemy prezentować wszystko. Klient ma o wiele większy wybór.

Nie wiem czy dla nas byłby to aż tak duży problem, ale dla czytelników na pewno. My zawsze jeszcze możemy konkurować szerokością oferty, tym, że można złożyć u nas zamówienie w dowolnym momencie i towar dostarczany jest często już następnego dnia. Ale obroty spadłyby nie tylko w księgarniach internetowych ale i tradycyjnych, bo cena książki wszędzie by wzrosła. Stracą klienci, bo zamiast czterech książek w tej samej cenie będą mogli kupić trzy. Straciłaby więc cała branża, spadną jej obroty.

Tak, ale za ten spadek w dużej części odpowiadają zmiany w technologii druku. Kiedyś opłacało się pierwszego nakładu wydrukować od razu 50 tys. egzemplarzy, bo tylko wtedy koszt druku jednostkowego był niewielki. Dziś można wydrukować 5 tys. i wychodzi podobnie. A są nawet wydawcy wydający po kilkaset sztuk i też sobie z tym dają radę.

Cały czas notujemy wzrosty. Pierwszy kwartał 2017 roku do pierwszego kwartału 2016 roku to wzrost rzędu blisko 40 procent. I to po 11 latach działania, więc gdy mamy już stabilna pozycję rynkową. My zupełnie nie odczuwamy tej zapaści na rynku książki o której się mówi.

To najprawdopodobniej są problemy rynku księgarni tradycyjnych, a nie rynku książki. Obserwujemy naszych klientów i oni kupują coraz więcej i coraz częściej. Po prostu zrezygnowali z chodzenia do tradycyjnych księgarń. Nawet wydawnictwa ostro walczące o ustawę o jednolitej cenie książki sprzedają u nas i polecają nas swoim klientom, bo wiedzą, że my mamy takie możliwości, takie magazyny, że ta książka na pewno się u nas znajdzie.

Emocjonalne podejście do wydawanych książek powoduje, że wydawcy uważają przecenione książki za niepełnowartościowe, a przecież gdyby nie internet, sprzedaliby ich znacznie mniej. Zapewne wielu czytelników zrezygnowałoby z szukania niszowych książek w całym mieście. Wśród dużych wydawców tylko część popiera tę ustawę. My jesteśmy za wsparciem czytelnictwa.

Edukując. To nie jest zadanie zarówno dla szkoły ale przede wszystkim dla rodziców, bo to oni dziecku pokazują czym jest świat i z czego warto korzystać. U nas nie ma nawyków czytania, podobnie jak nie ma nawyku np. badań okresowych i dbania o swoje zdrowie.

Jasne, to jest długookresowe rozwiązanie.

Nikt z naszych dużych wydawców nie narzeka na spadki. Wręcz przeciwnie, wszyscy mają rekordowe wyniki, czasem na poziomie wzrostów rzędu 20-30 proc. Może pierwsze nakłady maleją, ale to jak mówiłem jest spowodowane również zmianami technologicznymi. Na spadki narzekają tylko ci, którzy słabiej sobie radzą na rynku.

Tu wiele zależy od wydawców i ich polityki - na jak wielkie upusty będą się w stosunku do niego zgadzać. Zresztą dziś Amazon nie jest już wielką księgarnią, to platforma bliższa naszemu Allegro.

Podobno są takie wysokie rabaty dla sprzedawców. U nas każdy wydawca dogaduje się z nami indywidualnie, ale aż tak wysokie rabaty to prawdziwa rzadkość, więc nie jesteśmy w stanie potwierdzić prawdziwości tych informacji.

Prawnej nie. Ale wiele branż stosuje tzw. kodeksy dobrych praktyk. I takie rozwiązanie przydałoby się i nam.

>>> Polecamy: UE mówi stop marnowaniu żywności. Polska w czołówce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj