Chiny poinformowały w czwartek, że będą realizować porozumienie paryskie, nawet jeśli USA wycofają się z tej międzynarodowej umowy mającej na celu walkę z globalnym ociepleniem. Prezydent USA Donald Trump w czwartek wieczorem ogłosi decyzję w tej sprawie.

Rzeczniczka MSZ w Pekinie Hua Chunying powiedziała dziennikarzom, że Chiny będą współpracować z Unią Europejską na rzecz utrzymania tego porozumienia klimatycznego.

Hua podkreśliła, że zmiany klimatyczne są "globalnym wyzwaniem", którego żadne państwo nie może ignorować.

Chiny są największym na świecie emitentem gazów cieplarnianych, a USA plasują się na drugim miejscu. Oba kraje były kluczowymi sygnatariuszami umowy paryskiej z 2015 roku, pod którą podpisało się 195 stron.

Premier Chin Li Keqiang poruszy kwestię porozumienia paryskiego podczas rozmów z liderami UE w piątek.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że w czwartek wieczorem czasu polskiego ogłosi decyzję ws. paryskiego porozumienia. Zdaniem amerykańskich mediów Trump zamierza się wycofać z umowy, co zdaje się potwierdzać także niezwykle trudny przebieg rozmów w tej sprawie między nim i pozostałymi przywódcami państw wchodzących do grupy G7.

Do porozumienia paryskiego przystąpiła administracja poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamy, zobowiązując się do redukcji gazów cieplarnianych o 26-28 proc. do roku 2025 w porównaniu do roku 2005.

W czasie kampanii wyborczej w ub. roku Trump zapowiadał, że położy kres "wojnie z węglem", i obiecywał "anulowanie" porozumienia paryskiego, które uważa za zbyt kosztowne dla USA.

>>> Czytaj też: Trump zmobilizuje kolejne kraje? UE wraz z Chinami mogą przejąć inicjatywę ws. klimatu