Jak blokować niekorzystne pomysły UE? Ekspert: Bierzmy przykład z kreatywnej Austrii [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
19 czerwca 2017, 18:25
Polityka w Unii to nie jedna gra o sumie zerowej: przyjąć-nie przyjąć uchodźców. To seria gier, w których gracze pamiętają poprzednie zachowania swoich partnerów i dopasowują swoje strategie do ich wcześniejszych zachowań - mówi dr Łukasz Fyderek z z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ.

Postępowania to ma kilka etapów, z których ostatnim jest rozstrzygnięcie sądowne przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Oznacza to, że do czasu nałożenia ewentualnych kar może minąć kilka lat. Dodać trzeba, że w tym przypadku mamy do czynienia z nieco inną perspektywą na kary dla Polski, niż ta która pojawia się w kuluarach i dyskursie publicznym, gdzie mówi się o ustanowieniu nowego prawa, które by przewidywało automatyczne karanie państw nieprzyjmujących uchodźców. Ale takiego prawa na razie nie ma. Kary finansowe które mogą zostać nałożone w konsekwencji aktualnej procedury na mocy wyroku Trybunału Sprawiedliwości, dotyczyłyby nieprzestrzegania obecnych regulacji unijnych związanych z relokacją. Można przypuszczać, że na podstawie tego wyroku w sprawie Polski, Czech i Węgier może zostać ustanowiona ogólna norma przewidująca automatyczne karanie poszczególnych krajów. Taki precedens miałby zasięg ogólnoeuropejski i na lata kształtowałby politykę migracyjną. Nie zmienia to faktu, że poza wymiarem finansowym może się także pojawić wymiar polityczny.

Wymiar polityczny związany jest z kształtującym się dyskursem o polityce migracyjnej w UE. I to jest ciekawe, bo wygląda na to, że jesteśmy w dość newralgicznym momencie dyskusji o migrantach. Decyzja Rady Europejskiej o relokacji z roku 2015 została przyjęta w sposób dość wątpliwy. Zapewne w podważaniu prawomocności tej decyzji polska dyplomacja upatruje szans na zbudowanie linii obrony przed Trybunałem Sprawiedliwości. Nie jestem w stanie ocenić czy taka strategia ma szanse powodzenia.

Z punktu widzenia tego co się dzieje w UE, ważne jest żeby sprawnie wpływać na dyskusje o migrantach i wpływać na politykę migracyjną. Polska prowadząc politykę twardego sprzeciwu wobec przyjęcia nawet minimalnej liczby migrantów i nie proponując nic w zamian, obrała strategię mało kreatywną. Tutaj przypadek Austrii jest bardzo ciekawy, bo Austria w porównaniu do Polski czy Węgier wykazuje dużą kreatywność, w blokowaniu decyzji niekorzystnych dla niej. Opinia publiczna i elity rządzące Austrii również sprzeciwiają się przyjmowaniu migrantów i systemowi kwotowemu, ale należy zauważyć różnice w stylu działania. Być może wynika to z faktu, że dyplomacja austriacka jest bardziej doświadczona niż Polska w prowadzeniu rozgrywek na forum Unii. Austria nie znalazła się na liście krajów, wobec których komisja rozpoczyna postępowanie. Zrobiła to tanim kosztem, bo w ciągu ostatnich dni zdecydowała się tylko na przyjęcie 50 migrantów. Z drugiej strony warto zauważyć, że austriacka dyplomacja stara się podsuwać alternatywne pomysły w kwestii rozwiązywania problemów migracyjnych. Mam wrażenie, że dyplomacje krajów wyszehradzkich mówią twarde nie, ale nie wykazują nawet minimalnej woli kompromisu ani nie proponują alternatywnych rozwiązań problemu migracyjnego. Austriacki minister spraw zagranicznych mówi o pomyśle odsyłania migrantów do takich krajów jak Egipt czy Tunezja. Można dyskutować nad tym pomysłem, do jakiego stopnia jest on realistyczny, ale na pewno warto się nad nim pochylić i w ten sposób wpływać na dyskurs. Spór polityczny o migrantów, jak wiele innych sporów międzynarodowych rozwiązywać można jedynie dzięki kombinacji obrony własnego interesu, wykazywania woli kompromisu i podsuwania kreatywnych alternatyw. Tych dwóch ostatnich czynników nie dostrzegam w działaniach dyplomacji krajów V4.

Uwaga opinii publicznej i decydentów koncentruje się na imigrantach i uchodźcach z Bliskiego Wschodu. Zakładają oni, że migranci, którzy trafiają do Europy to muzułmanie. I temu się sprzeciwiają. Tymczasem prognozy wskazują na napływ ludności Afryki subsaharyjskiej, którzy migrują zazwyczaj na tle ekonomicznym. To grupa zróżnicowana, w której są muzułmanie i chrześcijanie, co jest warte podkreślenia.

Pamiętajmy, że o ile w deklaracjach polityków wskazywane jest dobro migrantów, to w praktyce często przywoływana w retoryce europejska solidarność dotyczy nie tyle solidarności między mieszkańcami Europy a migrantami, a w praktyce solidarności państw, które mają problemy migracyjne z krajami, które tych problemów nie mają. Brak wykazywania zrozumienia dla problemów krajów południa Europy przez kraje V4 odbije się na osłabieniu pozycji tych ostatnich. Unia nie zawsze jest solidarna ale jest klubem państw które robią ze sobą interesy. Polityka w Unii to nie jedna gra o sumie zerowej: przyjąć-nie przyjąć uchodźców. To seria gier, w których gracze pamiętają poprzednie zachowania swoich partnerów i dopasowują swoje strategie do ich wcześniejszych zachowań.

Przede wszystkim nie strasząc ich migrantami muzułmańskimi i wskazywać na prognozy, w których jak wspominam migracja z Bliskiego Wschodu ma perspektywy zmniejszające się. Natomiast globalnym problemem jest migracja o podłożu ekonomicznym i Unia musi sobie z tym poradzić. Warto być przy stole i aktywnie negocjować wypracowanie rozwiązań które, jak to w Unii, będzie zapewne kompromisem. Migracje nas dotykają, czy tego chcemy czy nie, rzecz w tym by być w stanie aktywnie wypracować sensowną politykę wobec tego zjawiska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj