Po sześciu miesiącach wpływy z VAT były wyższe o 17,5 mld zł niż rok wcześniej, to wzrost o 28 proc. To wyniki, których nie można wytłumaczyć tylko lepszą sytuacją gospodarczą czy rosnącą bazą VAT.
Szacunki są różne, jednak będziemy w stanie to ocenić na podstawie całorocznych wpływów. Dzisiaj, przyjmując poprawki na możliwy błąd, możemy szacować, że efekt koniunktury to 4 mld zł z tych 17,5 mld.
Tak, trzeba także uwzględnić jeszcze mechanizmy, jakie zastosowaliśmy w przypadku zwrotów. To dowodzi, że uszczelnienie jest faktem. Pokazuje, że nastąpiła zmiana polityki z takiej, która rozszczelniała system podatku VAT na politykę uszczelniającą ten podatek i zwiększającą wpływy z niego. Za rządów PO miało miejsce rozerwanie związku koniunktury gospodarczej z wpływami z VAT, czyli konsumpcja rosła, ale wpływy z VAT nie rosły lub wręcz spadały. Chcemy opublikować informację na ten temat, która mam nadzieję wywoła refleksję u ekspertów i tych polityków, którzy dziś deprecjonują efekt uszczelniania, mówiąc, że rosnące wpływy to jedynie rezultat koniunktury czy 500 plus. Chcemy te niedopowiedzenia i spekulacje, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej, maksymalnie ograniczyć, ponieważ nie pomagają debacie. Dezinformacja czy podważanie realnych owoców naszych działań nie służy niczemu dobremu.
To wynika z narastającej przez lata rządów PO patologizacji tego podatku. Jest on techniczny i wymaga nieustannej dbałości, by mechanizm opodatkowania działał dobrze i nie dochodziło do wyłudzeń. Nasi sąsiedzi Słowacy czy Czesi wprowadzali takie instrumenty na bieżąco, są one zresztą powszechnie znane i opisywane w raportach Komisji Europejskiej od 10 lat. U nas tego nie robiono, w wyniku czego wyłudzenia i przestępczość VAT-owska rosły szybciej niż dochody z koniunktury. Doszło do sytuacji, w której z jednej strony cała uczciwa gospodarka generowała coraz więcej VAT, ale jeszcze szybciej ten VAT wykradała nieuczciwa część gospodarki.
Nowe prawo ma dać przewagę informacyjną służbom skarbowym, tak by można było mówić o wygranej wojnie z przestępczością w VAT.
Jest coś, co będzie świadczyć o tym, że taką wojnę się wygrało. Jeśli zmiany w prawie i sposobach działania fiskusa doprowadzą do tego, że przestępcze grupy zajmujące się wyłudzaniem VAT wycofają się z Polski i zainteresują innymi jurysdykcjami podatkowymi, które nie podjęły efektywnej walki z wyłudzeniami, to będzie to ogromna zmiana jakościowa.
>>> Czytaj też: Jakie stawki VAT obowiązują w krajach UE?
Nie. Po prostu uważamy, że każde państwo powinno zabezpieczyć się na odpowiednim poziomie. Zresztą eksport czy raczej migracje takich grup trwają od lat, korzystając z unijnych swobód gospodarczych. Oszuści podatkowi przenoszą się z państw o silnej sprawności w uszczelnianiu systemu podatkowego do tych, które nie są tak sprawne. Do tej pory byliśmy importerem fali migracji przestępczości w VAT, dlatego musimy na to stanowczo zareagować.
Sukcesywnie w pierwszej połowie przyszłego roku. Jest to wiele rozwiązań, nie tylko STIR czy podzielona płatność w VAT, ale również rozszerzenie obowiązku składania jednolitych plików kontrolnych (JPK) także na paragony. To bardzo ambitne zadanie pod każdym względem: legislacyjnym, technicznym, informacyjnym oraz operacyjnym.
Jesteśmy w przededniu podejmowania przełomowych decyzji w tej sprawie. Mam nadzieję, że będą zmierzały w kierunku „near real-time reporting” (raportowania w czasie zbliżonym do rzeczywistego) i będą rozwiązaniami kształtowanymi z maksymalnym uwzględnieniem interesu przedsiębiorców, tak by mogli z dużą łatwością przystępować do docelowego CRF.
Funkcjonalność online ma być dodana na dalszym etapie, jednak w momencie wejścia w życie tych rozwiązań nie będzie obowiązkowa. Poza tym efekt uszczelniający raportowania online czy raczej real-time w porównaniu z naszą propozycją jest ograniczony. Jednocześnie utrudnienia technologiczne dla przedsiębiorców z tym związane są bardzo duże. Wymagałoby to zmiany systemów fakturowych, których w Polsce są tysiące. Każda firma kreuje własny na potrzeby swoje i klientów. Przypominam jednak, że ta droga będzie otwarta i sukcesywnie będziemy z niej korzystać.
Na pewno nie. Już dziś nasze możliwości analityczne wyprzedzają potrzeby i napływ danych. Każdy z tych projektów jest oceniany przez naszych ekspertów także pod kątem napływu danych i możliwości ich przetworzenia.
Puste faktury są bardzo prymitywnym mechanizmem obniżania zobowiązania podatkowego w VAT czy w podatku dochodowym i niestety jeszcze obecnie wykorzystywanym. Nie mogę w tej chwili wchodzić w szczegóły, natomiast będziemy mieli możliwość bardzo precyzyjnego określania nabywców i odbiorców tego typu dokumentów. Spowoduje to, że podatnik, który zdecyduje się na zakup pustej faktury, będzie musiał liczyć się z bardzo bolesnymi konsekwencjami takiego ruchu. Będziemy mieli też możliwości sięgania wstecz w odniesieniu do pustych faktur. Dlatego chciałbym bardzo przestrzec podatników przed używaniem tego typu „optymalizacji”.
Priorytetem będą lata najbliższe. Nie podam jednak daty granicznej.
To nie jest żaden nowy front, tylko realizacja obowiązków od dawna istniejących. Tutaj mamy dokładnie ten sam mechanizm działania, co przy pustych fakturach. Będziemy w stanie ustalić charakterystyki wystawiania paragonów przez obiekty handlowe i usługowe. Na bazie działań analitycznych, które są już w wielu państwach na Zachodzie, wyselekcjonujemy przedsiębiorców, którzy dość liberalnie podchodzą do wystawiania paragonów fiskalnych. Nie mówimy tutaj tylko o patrzeniu w przyszłość, ale także o pewnej retrospekcji.
Część państw poszła tutaj faktycznie w kontrole w czasie rzeczywistym i pełny online. Mają z tego tytułu nawet sukcesy. Jednak koszt wdrożenia tego typu systemu po stronie przedsiębiorców jest wysoki, dlatego próbujemy racjonalnie podchodzić do wprowadzania tego rozwiązania, rozkładając je w czasie.
Najpierw przedsiębiorcy trzeba będzie pogratulować sukcesów. Jednak jeśli firma po tym sukcesie uzna, że jakiś paragon jej się gdzieś zapodział, to zawsze ma możliwość zrobienia korekty i pozbycia się problemu.
Oczywiście, że tak. Naszą naczelną zasadą jest nakładanie obowiązków raportowania danych, ale proporcjonalnie do możliwości różnych kategorii podatników. Pewne systemy muszą być powszechne, aby miały sens. Jeśli wydzielimy z mechanizmu jakiś typ przedsiębiorców, to element przestępczy będzie dążył do tego, aby spełnić te kryteria i znaleźć się poniżej radaru administracji skarbowej. Przy paragonie fiskalnym skala raportowania i jego precyzja są determinowane funkcjonalnością kas posiadanych przez firmy. Jeśli one są kompletnie skomputeryzowane, to oczywiście pojawia się dodatkowy obowiązek, ale on nie jest specjalnie uciążliwy.
Nie, ale przyjmuję tę uwagę na warsztat.
>>> Polecamy: Rząd zdecydował o likwidacji OFE. Sami wybierzemy, gdzie zainwestujemy pieniądze z nich
