"Cztery miesiące temu hucznie, w obecności oficjeli rozpoczęto budowę promu, wbito stępkę. Przez ten czas nie krytykowaliśmy tego publicznie, choć od samego początku mówiliśmy, że jest to gierkowszczyzna. Nikt po 1989 r. promu tak nie budował, że przyjeżdża pierwszy sekretarz i wbija stępkę, a potem projektuje się statek i zapewnia się jego finansowanie" - powiedział przed bramą Stoczni Szczecińskiej szef zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej Olgierd Geblewicz.

Jak przyznał Geblewicz, w piątek zachodniopomorscy posłowie wizytowali teren Szczecińskiego Parku Przemysłowego, gdzie na pochylni Wulkan na być budowany prom dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. "Zamiast dzięków i hałasów giętej blachy, odgłosów młotków, pracujących stoczniowców zobaczyliśmy pustą pochylnie i usłyszeliśmy hulający wiatr. A miejsce gdzie premier Mateusz Morawiecki wraz z politykami PiS stukał symbolicznie młotkiem dziś przypomina kawałek zardzewiałej blachy ze składowiska złomu" - relacjonował poseł Arkadiusz Marchewka.

Poseł PO Norbert Obrycki poinformował, że w poniedziałek "został złożony wniosek o przeprowadzenie kontroli procesu inwestycyjnego w ramach umowy o budowie promu pasażerskiego zawartej między Morską Stocznią Remontową Gryfia a PŻB".

Reklama

"Chcemy aby kondycja finansowa stoczni była rzetelnie podana do publicznej wiadomości. Chcemy znać sytuację i możliwości operacyjne Gryfii. Chcemy także znać odpowiedź na jakiej zasadzie zostały zlecone te prace, które zostały już wykonane, w tym stępka, która kosztowała według fachowców, między 200 a 300 tys. zł" - wyliczył poseł Obrycki.

"Najbardziej martwi nas, że budowa promu odbywa się bez jakiegokolwiek ekonomicznego uzasadnienia" - dodał poseł Sławomir Nitras. Wyraził obawę, że "szansa rozwijającego się rynku promowego i firm stoczniowych, który się w Szczecinie budują, przez państwowe działanie jest marnotrawiona".

W połowie października br. Polska Żegluga Bałtycka oraz Morska Stocznia Remontowa Gryfia podpisały w Kołobrzegu zlecenie wykonania projektu technicznego nowego promu. Jednocześnie został odebrany przez armatora projekt kontraktowy jednostki.

Jednostka będzie promem samochodowo-pasażerskim, czyli typu ro-pax. Według planów długość linii ładunkowej jednostki to ok. 3 tys. m. Na promie zmieści się ok. 165 samochodów ciężarowych oraz 50 samochodów osobowych. Jednostka będzie mogła zabrać 400 pasażerów oraz 71 osób załogi.

Prawdopodobnie prom będzie obsługiwał połączenie Świnoujście Ystad.

Stępkę pod budowę pierwszego promu ro-pax dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej położono w szczecińskiej stoczni 23 czerwca tego roku.

Według planów inwestycyjnych pierwsze prace związane z budową stocznia rozpocznie na przełomie 2017 i 2018 r. W 2019 r. jednostka będzie gotowa do zwodowania, a na początku 2020 r. do przekazana PŻB.

Polska Żegluga Bałtycka ma w swojej flocie cztery promy pasażersko-samochodowe: m/f Wawel wybudowany w 1980 r., m/v Baltivię z 1981 r., m/f Mazovię zbudowaną w 1996 r. oraz m/f Cracovię z 2002 r. Jednostki te pływają na trasach między portem w Gdańsku i szwedzką miejscowością Nynashamn, oraz Świnoujściem a szwedzkim portem Ystad.

>>> Czytaj też: Wild: Rząd zajmie się jutro Centralnym Portem Komunikacyjnym