Węgry: Orban: stawką wyborów w 2018 r. przyszłość kraju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 listopada 2017, 17:12
Premier Węgier Viktor Orban wyraził w czwartek przekonanie, że stawką wyborów parlamentarnych w 2018 r. nie będzie to, która partia zwycięży, lecz na jaką przyszłość zagłosują wyborcy.

„Czy chcemy ochronić to wszystko, co osiągnęliśmy, czy chcemy, by Węgry nadal nie były krajem imigracyjnym, czy też się poddamy, przyjmiemy to, co jest nam dyktowane, z wolnego narodu staniemy się ponownie narodem podległym i zgodzimy się, by inni(...) przekształcili nas w kraj imigracyjny, który nie opiera się na kulturze narodowej i chrześcijańskich tradycjach” – powiedział Orban na posiedzeniu Rady Diaspory Węgierskiej.

Jak ocenił, siły pragnące utworzenia „europejskich stanów zjednoczonych” uważają narody i chrześcijańską tradycję za przeszkodę i dlatego umyślnie sprowadzają do Europy pochodzące z innej kultury, „w wielu przypadkach roszczące sobie prawo do współczucia tłumy”.

Powiedział też, że uważa za świadectwo uznania i szacunku międzynarodowe ataki i krytyki wobec jego kraju, jeśli nie liczyć kilku „ordynarnych zagrań”. Jak wyjaśnił, atakowani są tylko ci, którzy reprezentują coś zauważalnego, do czego warto się odnieść: zatem potępianie węgierskiego modelu gospodarczego i polityki imigracyjnej pokazuje, że „reprezentujemy coś takiego, co warto co najmniej uczynić przedmiotem sporu”.

Podkreślił, że Węgry stanęły na własnych nogach, uporządkowały swoje sprawy finansowe i nie potrzebują pieniędzy kogoś innego. Zaznaczył również, że każdy, kto chce w jego kraju pracować, może to robić.

Zwrócił też uwagę na prorodzinną politykę rządu. Ocenił, że choć społeczeństwo nie wydostało się jeszcze z katastrofalnej sytuacji demograficznej, są optymistyczne oznaki, na przykład dzietność wzrosła w zeszłym roku do poziomu 1,49 proc.

Zaznaczył przy tym, że rząd nie godzi się na rozwiązywanie problemu demograficznego poprzez imigrację i celem jest zwiększenie dzietności do 2030 r. do poziomu 2,1 proc., niezbędnego do powstrzymania spadku liczby ludności.

Orban z zadowoleniem przyjął też wyniki niedawnych wyborów w Austrii, wyrażając przekonanie, że w najważniejszych kwestiach europejskich rząd węgierski i przyszły rząd austriacki „łatwo będą mogły uderzać w tę samą strunę”.

Na wiosnę odbędą się na Węgrzech wybory parlamentarne, w których zdecydowanym faworytem jest rządzący konserwatywny Fidesz. Z najnowszego sondażu ośrodka Median wynika, że koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) może liczyć na poparcie ponad 60 proc. wyborców pewnych swoich preferencji.

Drugi w kolejności skrajnie prawicowy Jobbik mógłby liczyć na poparcie 14 proc. wyborców, Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) - na 9 proc., Koalicja Demokratyczna (DK) byłego socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsanya - 7 proc., partia Polityka Może Być Inna - 5 proc., a pozostałe ugrupowania - po 1-2 proc.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj