Brakuje kluczowej trasy. Mieszkańcy o nią walczą
To moment, gdy tworzą się szkice linii kolejowych, które będą budowane w kolejnych latach. Swoją szansę zwietrzyli mieszkańcy Małopolski i Świętokszyskiego. Chodzi o budowę planowanej trasy Kraków - Proszowice - Busko-Zdrój. Miałaby być alternatywą dla obciążonych tras kolejowych.
Mieszkańcy od lat zabiegają o tę inwestycję. Stworzyli nawet petycję w tej sprawie. Poparł ich Łukasz Smółka, marszałek województwa mazowieckiego, który - w rozmowie z PAP - przyznał, że samorządy szczebla gminnego, powiatowego i wojewódzkiego nadały jej oficjalny bieg.
- To jest duża szansa dla obydwu regionów. Kraków i Małopolska oferują nie tylko bardzo dobre jednostki ochrony zdrowia, ale również bardzo mocne ośrodki akademickie, które też przyciągnąć mogą potencjalnych studentów z województwa świętokrzyskiego – wskazał marszałek. Przywołał statystyki, z których wynika, że w Małopolsce liczba pasażerów kolei wzrosła z 7 mln w 2014 roku do ponad 28 mln w roku 2025.
Nowa linia dopiero w 2040 roku?
Według szacunków marszałka budowa nowej linii kolejowej to perspektywa od 10 do 15 lat. - Każdy maraton zaczyna się od startu i dzisiaj jesteśmy na tej drodze startowej, ale jak najbardziej to zadanie jest możliwe do realizacji – podsumował Smółka.
Na przyspieszenie czekają w województwie świętokrzyskim. Dla Buska-Zdroju, znanej gminy uzdrowiskowej w Polsce, nowa linia może być kluczem do dalszego rozwoju. Obecnie w miejscowości kończy się linia nr 73. Mieszkańcy proponują jej wydłuższenie w stronę Małopolski.
Sprawą interesują się też lokalne włądze. Burmistrz Buska-Zdroju Jerzy Szydłowski zaznaczył, że miasto odczuwa brak bezpośredniego połączenia z południem kraju. - Otwarlibyśmy się i na Śląsk, i na Kraków w takim bezpośrednim połączeniu, które umożliwiłoby dostęp do naszych zasobów, do naszych źródeł, do naszej bardzo bogatej oferty uzdrowiskowej – powiedział PAP Szydłowski. Dodał, że liczy na wsparcie rządu.
Koniec wykluczenia komunikacyjnego
Z perspektywy Proszowic inwestycja ma zlikwidować transportowe „białe plamy”. Burmistrz Grzegorz Cichy zauważył, że obecnie transport opiera się głównie na prywatnych busach, co staje się problematyczne zwłaszcza w weekendy i wakacje. Zwrócił też uwagę, że młodzi ludzie cenią bezpieczeństwo i możliwość korzystania z laptopów czy smartfonów podczas podróży.
Jak na razie nie ma ani planów, ani środków. Oznacza to, że do realizacji inwestycji jest jeszcze daleka droga.
- Ten proces może potrwać. To nie jest proces jedno- czy dwuletni w zakresie chociażby szukania środków finansowych, ale jakiejś koncepcji architektoniczno-projektowej – zastrzegł członek zarządu woj. świętokszyskiego Andrzej Pruś, wskazując na konieczność ujęcia zadania w programach krajowych i unijnych.
Bardzo duże szanse inwestycji
Wicewojewoda świętokrzyski Michał Skotnicki ocenił, że szanse na realizację inwestycji są bardzo duże ze względu na jednoznaczne stanowisko 14 samorządowców. Wskazał, że nowa linia ma przebiegać głównie przez tereny rolnicze, co może ułatwić niektóre procesy inżynieryjne.
Kolejnym krokiem będzie zwrócenie się samorządowców do właściwych ministerstw oraz PKP o określenie technicznych warunków i możliwości realizacji tego przedsięwzięcia.
