Nowa trasa przez Polskę. Do granicy z Ukrainą
Jak bumerang wraca temat szybkiej drogi od granicy z Niemcami, przez środkową Polskę, aż do przejścia granicznego z Ukrainą w Dorohusku. W rządowych dokumentach wytyczono jej połowę – od A1 (pod Łodzią), przez Radom i Lublin, aż do przejścia granicznego.
Jednak samorządowcy z Wielkopolski, Lubuskiego i Dolnego Śląska chcą „ciągnąć” trasę dalej na zachód. Proponują wytyczyć ją w śladzie krajowej „dwunastki”, czyli przez Kalisz i Głogów. W tej sprawie spotkali się pod koniec lutego, podpisali deklarację i lobbują w ministerstwie.
Ministerstwo sceptyczne
Wtedy, czyli na początku marca, na pismo samorządowców odpowiedziało Ministerstwo Infrastruktury. Przekonywało, że w przypadku „ewentualnej realizacji drogi ekspresowej S12 na odcinku zachodnim” należy spodziewać się terminów po 2030 roku.
– Obecnie w planach resortu jest kompleksowa modernizacja ciągu drogi krajowej nr 12 do klasy GP wraz z budową najpilniejszych obwodnic miejscowości ujętych w Programie budowy 100 obwodnic na lata 2020–2030, a więc obwodnic Głogowa, Wschowy, Dębowej Łęki, Błaszek oraz Gostynia – odpowiadał w marcu Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za drogi.
Od drogowców usłyszeliśmy wtedy, że wszystko zweryfikuje Generalny Pomiar Ruchu (GPR), który został przeprowadzony w 2025 roku. To na jego podstawie GDDKiA wraz z ministerstwem układają nowy program budowy dróg. Jak potwierdziliśmy u Dariusza Klimczaka, ten proces już trwa.
Pomiar pokazał prawdę. Zachodnia S12 niepotrzebna
Nieoficjalnie słyszymy, że drogowcy na GPR czekali od dawna. Od miesięcy trwa bowiem przeciąganie liny. Samorządowcy zgłaszają kolejne pomysły na drogi ekspresowe, które stały się – niczym aquaparki dekadę temu – symbolem sprawczości polityków.
GDDKiA może teraz przedstawić im twarde dane. Jak wygląda ruch dla potencjalnej S12 na zachodzie? Sprawdziliśmy. Według założeń drogi ekspresowe buduje się tam, gdzie ruch obecny lub prognozowany wynosi co najmniej ok. 15 tys. pojazdów dziennie. W przypadku „starej dwunastki” na zachodzie kraju blisko tych parametrów są jedynie dwa odcinki w Wielkopolsce (w sumie ok. 100 km):
- Sieradz – Kalisz: 11,4–15 tys. pojazdów dziennie
- Kalisz – Jarocin: 10–13 tys.
Na pozostałych odcinkach ruch jest wyraźnie niższy. Od Jarocina w stronę Leszna spada do 6, a momentami 4 tys. pojazdów dziennie. Następnie nieco rośnie na odcinku Leszno – Głogów – węzeł S3, jednak tylko miejscami przekracza granicę 10 tys. W stronę granicy zachodniej samochodów jest jeszcze mniej. Poza okolicami większych miast (Żagań, Żary) to jedynie 4–5 tys. Warto dodać, że w tej okolicy jest autostrada A18, która wciąż ma spore rezerwy przepustowości.
Czy warto w ogóle budować S12 na wschód?
Drogowcy przyznają, że S12 to „strategiczna trasa, która w przyszłości połączy autostradę A1 w woj. łódzkim, przez woj. mazowieckie i lubelskie, z przejściem granicznym z Ukrainą w Dorohusku. Tym samym zapewni najkrótsze połączenie zachodniej Polski z Radomiem i Lublinem oraz przejmie międzynarodowy ruch tranzytowy w kierunku Kijowa”.
Obecnie zbudowano 93 km w okolicach Lublina. Drugie tyle – głównie w stronę granicy – jest w budowie. W latach 2027–2028, po kolei, otwieranych będzie pięć odcinków aż do przejścia granicznego (w sumie 75 km). Niestety kierowcy trafią tam na lukę w okolicach Dorohuczy. Fragment (5,7 km) wyłączono z przetargu, ponieważ pod warstwą ziemi znaleziono nielegalne odpady przemysłowe. Trasę trzeba było poprowadzić w innym miejscu. Wkrótce GDDKiA ma w tej sprawie złożyć wniosek o decyzję środowiskową.
W połowie 2028 roku gotowe będzie ok. 30 km S12 od granicy województw mazowieckiego i łódzkiego do Wieniawy. Rok później trasa powinna dotrzeć do Radomia (trwa przetarg). Problem jest natomiast z odcinkiem Radom – Puławy (67 km), gdzie wpłynęły odwołania od decyzji środowiskowej.
W tym miejscu trasa jest kluczowa. Na wschód od Radomia „starą” DK12 podróżuje dziennie 12–14 tys. samochodów. Bliżej Lublina, gdzie jest już „eska” (wspólny fragment z S17), liczba ta rośnie co najmniej dwukrotnie. Także w stronę Chełma widać spore natężenie, mimo braku dobrej infrastruktury.
Pusty odcinek z Radomia na zachód
Znacznie gorzej wyglądają ostatnie dane z GPR dla trasy z Radomia do Piotrkowa Trybunalskiego. GDDKiA zawczasu skróciła ostatni odcinek (szczegóły poniżej), jednak ruch na styku Mazowsza i ziemi łódzkiej jest na razie mizerny.
3,6–5,5 tys. samochodów dziennie przejeżdża przez Przysuchę czy Opoczno. Drogowcy przyznają, że połączą tu ruch z S74 (od strony południowej) i „dociągną” go z S8 (od północnej). Kluczowy ma być fragment Sulejów – Opoczno. Obecnie analizowane są trzy warianty przebiegu przyszłej trasy.
Kluczowym punktem będzie węzeł Kozenin między Sulejowem a Opocznem, na którym S12 skrzyżuje się w przyszłości z drogą ekspresową S74. „Docelowo fragment od A1 (Piotrków Trybunalski) do węzła Kozenin będzie drogą ekspresową S74, a dalszy jej przebieg w stronę granicy z woj. mazowieckim powstanie jako trasa S12” – podaje GDDKiA. To ok. 60 km nowej drogi. Czy będzie jeździć tam dwa-trzy razy więcej samochodów niż obecnie?
